Watykan. Alta Vendita.

 

Instrukcja masońska w sprawie wyboru Papieża (a)

 

"PRZEGLĄD POLSKI"

 

–––––––––

 

Instrukcja Wysokiej Wenty (Alta Vendita) karbonariuszy z 1818 r. (b)

 

Gdyśmy się już ukonstytuowali jako korporacja czynna i gdy nowy porządek do lóż wprowadzonym został, czy one bliskimi, czy dalekimi są od centrum, występuje znowu na najbliższą widownię myśl, która wszystkich do odrodzenia zmierzających od dawna bardzo gorąco zajmowała. Ta myśl jest to wyswobodzenie Włoch, za którym w oznaczonym dniu oswobodzenie całego świata, braterska rzeczpospolita i jedność ludzkości pójść musi. Tej myśli bracia nasi we Francji jeszcze nie schwycili. Oni sądzą, że rewolucyjne Włochy mogą sprzysięgnąć się potajemnie, tu i ówdzie jakiego szpiega policyjnego, albo zdrajcę sztyletem ugodzić, a tymczasem te zdarzenia, które poza Alpami, odnośnie do Włoch, albo bez Włoch się ziściły, cierpliwie jako jarzmo przyjmować. Ten błąd był dla nas już nieraz nieuleczalnym. Nie należy go słowami zwalczać – znaczyłoby to jeszcze go więcej rozszerzać, ale czynami zniweczyć. I tak, pomiędzy licznymi dolegliwościami, co do których najzapaleńsze duchy naszych (wysoko stopniowych) lóż czynność swoją zwracają, jest jedna, o której nigdy nie powinniśmy zapominać.

 

Papiestwo oddziaływało zawsze na losy Włoch stanowczo. Ramieniem, słowem, piórem i sercem swoich niezliczonych biskupów, zakonników i wiernych na całym świecie znajduje papiestwo ludzi, którzy na ofiarę, na męczeństwo, na najwyższe dowody gorliwości są gotowymi. Na każdym bądź miejscu ma ono przyjaciół, którzy się dla niego na śmierć oddają i innych, którzy z miłości dla niego swój majątek poświęcają. Jest to nadzwyczajnie potężny zastęp, którego pełnia siły tylko od niektórych Papieży zrozumianą została i oni także posługiwali się nią tylko umiarkowanie. Dzisiaj rozchodzi się nie o to, ażeby tę chwilowo osłabioną potęgę znowu podnieść, by się nią posługiwać; nasz cel jest raczej ten, który miał Voltaire i Rewolucja francuska, tj. zupełne katolicyzmu, a nawet chrześcijańskiej idei zniszczenie. Gdyby bowiem ta ostatnia na Rzymu zwaliskach się utrzymała, wyszłoby z niej później zmartwychwstanie i wieczne trwanie katolicyzmu.

 

Bazylika św. Piotra na Watykanie. Tu es Petrus.

 

Ale, ażeby tym pewniej do tego celu ostatecznego dojść i ażeby nam samym nie zgotować zawodów, które dobre sprawy naszej powodzenie alboby w nieskończoność oddalały, alboby zupełnie w wątpliwość podawały, nie trzeba zważać na błyskotliwych Francuzów, na mglistych Niemców, na posępnych Anglików, którzy wierzą, że katolicyzm zabić można albo tłustą piosnką, albo sofizmatem, albo przez sarkastycznego ulicznika, które to rzeczy, podobnie jak angielskie bawełniane towary, wprowadzono do nas. Żywotna katolicyzmu siła powstaje na nowo po zupełnie innych ciosach. On więcej nieprzejednanych i straszniejszych przeciwników widział; on nieraz złośliwą uciechę sobie sprawiał najwścieklejszych z pomiędzy nich wodą świeconą błogosławić. A więc, naszym braciom w tych krajach pozostawmy przyjemność zadawalania swojego antykatolickiego zapału zwykłymi swoimi przesadami; niech oni wyśmiewają się z naszych madonn i z naszej pozornej pobożności. Pod tym pozorem (obłudy) możemy wygodnie konspirować i krok za krokiem do naszego celu coraz więcej się zbliżać.

 

A więc, od tysiąca siedmiuset lat jest papiestwo z Włoch dziejami złączone. Bez najwyższego Pasterza zezwolenia, Włochy nie mogą ani się poruszać, ani oddychać. Z nim mają one sto olbrzymich rąk; bez niego dochodzą one do litość budzącej słabości, do rozdziałów, do kłótni i nieprzyjaźni, od Alp pasma do ostatniej w Apeninach wioski. Takiego stanu rzeczy nie możemy sobie życzyć; musimy jakiegoś środka zaradczego przeciwko temu stanowi rzeczy poszukać. A więc dobrze. Środek zaradczy dawno wynaleziony. Papież, ktokolwiek nim będzie, do stowarzyszeń tajnych nigdy nie przyjdzie – dlatego stowarzyszenia tajne pierwszy krok zrobić muszą do Papieża i do Kościoła, z zamiarem narzucenia więzów na jednego i na drugi.

 

Dzieło, do którego się zabieramy, nie jest jednego dnia, jednego miesiąca, ani jednego roku robotą. Może ono lat wiele, może wiek cały trwać, ale w szeregach naszych umiera wprawdzie (pojedynczy) żołnierz, wojna jednak trwa dalej. My przecież nie zamierzamy Papieża dla naszej sprawy pozyskać, z niego neofitę naszych zasad albo apostoła naszych idei zrobić. Byłoby to marzeniem śmiesznym. I jakkolwiek bądź rzeczy się obrócą, gdyby nawet w jakiś możliwy sposób, jakiś kardynał, albo prałat był, albo nam bliskim, albo wskutek podstępu, do tajemnic naszych przypuszczonym, to z tego powodu nie powinni byśmy sobie życzyć jego na Stolicę Piotrową wyniesienia. A nawet to jego wyniesienie byłoby naszą zgubą, albowiem, tak samo, jak z chęci wyniesienia doszedłby on do odstępstwa, również i potrzeba siły musiałaby go doprowadzić do tego, by nas poświęcić.

 

Czego szukamy i na co czekać musimy, tak jak Żydzi na swojego Mesjasza, to na Papieża wedle naszych potrzeb. Aleksander VI ze wszystkimi swoimi (domniemanymi) występkami nam by nie odpowiadał, albowiem w religii rzeczach nigdy on nie zbłądził. Przeciwnie, taki Klemens XIV byłby człowiekiem dla nas. Papież Borgia (Aleksander VI) był nieobyczajnym, prawdziwym sensualistą XVIII-go wieku, który w XVI-ty zabłądził. Ale, pomimo występków swoich, przez wszystkich występnych filozofów i niedowiarków został on wyklętym z powodu siły, z jaką Kościoła bronił. Przeciwnie papież Ganganelli ze związanymi rękami i nogami oddał się w ręce ministrów Bourbonów, którzy mu strachu napędzili, i w ręce niedowiarków, którzy jego tolerancję wysławiali, i dlatego był on wielkim Papieżem. Gdyby to jeszcze raz było możliwym, potrzebowalibyśmy Papieża takiego, jakim on był. Tylko z takim uderzylibyśmy z największą pewnością na Kościół, o wiele pewniej, aniżeli z pisemkami naszych braci we Francji, a nawet pewniej, aniżeli ze złotem Anglii. I czy chcecie wiedzieć dlaczego? Albowiem tylko ten środek skutkuje. Albowiem dla wysadzenia skały, na której Bóg Kościół swój zbudował, nie potrzebujemy już więcej ani octu Hannibala, ani prochu armatniego, ani nawet naszych rąk – do naszych spisków wciągnęlibyśmy mały palec następcy Piotrowego, a dla tej wyprawy krzyżowej byłby ten mały palec ważniejszym od Urbana II i od wszystkich świętych Bernardów chrześcijaństwa. Zupełnie nie wątpimy, iż do tego ostatecznego celu wszelkich naszych usiłowań dojdziemy. Ale kiedy? i jak? Tego, czego się nie zna, nie można jeszcze widzieć. Ale ponieważ, mimo wszystko i wszystkiego, nic od zamierzonego celu nie powinno nas odstraszać, ponieważ co więcej wszystko do niego zmierzać winno, jakoby już jutro miał skutek nasze zaledwie rozpoczęte dzieło uwieńczyć, chcemy w tej instrukcji, którą przed zwykłymi towarzyszami należy w tajemnicy trzymać, przełożonym najwyższych czynnych lóż dać kilka rad, które braciom (niższych stopni) w formie pouczenia albo pamiętnika polecić należy. Jest rzeczą najwyższego znaczenia i obowiązkiem przez zasadnicze milczenie nakazanym, ażeby do nikogo i nigdy nie doszło, iż te rady są właściwie najwyższej loży rozkazem. Duchowieństwo zanadto jest nim dotknięte i przy tym księżycowym świetle nie powinniśmy z księżami żartować, tak jak to czynimy z tymi królikami i głupimi książętami, których się jednym tchem wypędza.

 

Ze starymi kardynałami i prałatami o wyraźnym charakterze nie ma co rozpoczynać. Tych niepoprawnych ze szkoły Consalviego trzeba pomijać i zamiast tego w naszych zasobach popularności i niepopularności potrzebnej broni szukać, ażeby władzę w ich ręku (dla nas) pożyteczną, albo śmieszną móc uczynić. Szczęśliwie wymyślone słowo, które się zręcznie do niektórych dobrych i chrześcijańskich rodzin dostało (jak np. kardynał N. jest skąpy, albo prałat N. prowadzi życie lekkie, urzędnik N. jest liberałem, niedowiarkiem, masonem itd.), takie słowo dostaje się prędko do kawiarni, a stamtąd na ulicę, a słowo może czasami człowieka zabić. Gdy jakiś prałat przyjdzie z Rzymu na prowincję jako papieski urzędnik, należy jak najprędzej zasięgnąć wiadomości o jego charakterze, przeszłym życiu, przymiotach i błędach, a szczególniej o tych ostatnich. Jeżeli on jest jednym z naszych nieprzyjaciół, taki Albani, Pallotta, Bernetti, della Genga, Rivarola, o plątajcie go zaraz we wszelkie możliwe sidła. Zróbcie mu imię takie, żeby dzieci i niewiasty miały przed nim strach, przedstawcie jako okrutnego i krwiożerczego, opowiadajcie o nim jakieś nadzwyczajne bajki, które łatwo utkwią w ludu pamięci. Gdy zagraniczne dzienniki dowiedzą się od nas tych rzeczy i podług zwyczaju powiększą je i upięknią, pokażcie, albo przez odnośną słabą głowę każcie pokazać numer dziennika, w którym nazwiska i czyny tych ludzi są zapisane. Włochom, tak samo jak Anglii i Francji, nie zabraknie nigdy piór, które pożyteczne kłamstwa dla dobrej sprawy spożytkować umieją. Lud żadnych innych dowodów nie potrzebuje, jak tylko numeru dziennika, w którym nazwisko swojego monsignora delegata, albo pana nadsędziego widzi wydrukowane. Tutejszy nasz lud włoski jest dopiero w dzieciństwie swojego liberalizmu. On wierzy liberałom tak, jak kiedyś będzie pierwszemu lepszemu wierzył.

 

A więc nieprzyjaciela prześladujcie, ktokolwiek bądź on jest, a zwłaszcza, jeżeli on jest potężnym, przez rozsiewanie wszelkiego rodzaju możliwych obmów i oszczerstw. Ale przede wszystkim prześladujcie go, zanim z jaja się wykluje. Trzeba w istocie mieć oko na młodzież, młodzieńców trzeba uwodzić. Winniśmy niepostrzeżenie pod sztandar tajnych związków młodzież wciągać. Ażeby spokojnym, ale pewnym krokiem do tego dojść, dwie rzeczy są niezbędne. Na zewnątrz winniście mieć prostotę gołębią, a obok tego węża roztropność. Wasi rodzice, dzieci, nawet żony tajemnicy waszego serca nawet domyślać się nie powinni. A jeżeli to nawet jest potrzebnym dla oszukania szpiegów, by często do spowiedzi przystępować, jesteście upoważnieni do zachowania także i przed spowiednikiem najściślejszego o tych rzeczach milczenia. Wiecie bowiem, że najdrobniejsze wyjawienie, najmniejsza wskazówka, która się wam w konfesjonale, albo gdzieindziej wyrwie, może nas doprowadzić do wielkiego nieszczęścia i że dobrowolny, albo niedobrowolny zdrajca tym samym własny wyrok śmierci podpisuje.

 

Ażeby więc zrobić Papieża podług naszego serca, rozchodzi się przede wszystkim o to, ażeby temu przyszłemu Papieżowi wychować pokolenie, które upragnionego od nas zastępu godne by było. Starców i dojrzałych ludzi należy zupełnie na boku pozostawić. Zamiast tego idźcie prosto na młodzież, a nawet, gdzie to możliwe i na wiek dziecinny. Przed dziećmi nie mówcie nigdy nieobyczajnych i bezbożnych rzeczy. Maxima debetur puero reverentia (dziecku należy się najdelikatniejsze uczucie) – nie zapominajmy nigdy o tych poety słowach, albowiem one służą wam za przepustkę przeciwko rozpuście, przed którą, w interesie naszej sprawy, strzec się należy. Ażeby naszą sprawę doprowadzić w rodzinach do kwiatu i owocu, ażeby w domowym ognisku prawo do ucieczki i gościnności zyskać, winniście z pełnym zewnętrznym pozorem poważnego i obyczajnego męża występować. Gdy raz dobra wasza sprawa jest należycie ustaloną w kolegiach, gimnazjach, wszechnicach i seminariach, gdyście raz pozyskali zaufanie młodzieńców i profesorów, starajcie się o to, ażeby przede wszystkim kandydaci do stanu duchownego towarzystwa waszego poszukiwali. Nasycajcie ich serca dawnym papieskiego Rzymu blaskiem. Zawsze i w każdym włoskim sercu znajdzie się pewna tęsknota za republikańską formą. Zręcznie mieszajcie te dwa wspomnienia (papieska władza i rzeczpospolita); zapalajcie, rozgrzewajcie te łatwo zapalne charaktery ideą patriotycznej dumy.

 

Podsuwajcie im początkowo, ale zawsze w cichości, niewinne książki i poezje pełne narodowego polotu; powoli doprowadzicie waszych uczniów do pożądanego stopnia wrzenia. Jeżeli równocześnie na wszystkich Państwa Kościelnego punktach, wskutek tej naszej pracy, nasze idee jako światło się rozszerzyły, wtenczas dopiero poznacie mądrość planu, którego inicjatywę my teraz bierzemy.

 

Wypadki, które podług naszego wyrachowania zbyt prędko postępują (1), w przeciągu kilku miesięcy wywołają koniecznie austriacką interwencję. Są wariaci, którzy się z tego śmieją, ażeby innych lekkiego usposobienia w niebezpieczeństwo wepchnąć, a jednak ci wariaci w danej chwili pociągają także rozsądnych za sobą. Przygotowana we Włoszech rewolucja przyniesie tylko nieszczęścia i przeklinania. Nic nie jest dojrzałym, ani ludzie, ani okoliczności i jeszcze na długo nic nie będzie dojrzałym. Ale pomimo tych grożących niepowodzeń, możecie z łatwością nową strunę w duszy młodego kleru poruszyć. Tą struną jest cudzoziemców nienawiść. Sprawcie, ażeby Niemiec, przed prawdopodobną interwencją, został śmiesznym i znienawidzonym. Do papieskiej wyższości idei dołączajcie ustawicznie wspomnienie walk między Kościołem a cesarstwem. Rozbudzajcie tylko na wpół uśpione namiętności Gwelfów i Gibelinów a tak wszędzie w łatwy sposób pozyskacie sobie sławę dobrych katolików i dobrych patriotów.

 

To imię dobrego katolika i dobrego patrioty naszym naukom otworzy serce młodego kleru, a nawet i zakonnych zgromadzeń. W niewielu latach młody ten kler, wskutek siły okoliczności, zajmie wszystkie stanowiska. On będzie panował, rządził, sądził, radę monarchy (Papieża) będzie składał i będzie powołanym do wybrania przyszłego Papieża. Ten Papież, tak jak większa część jego współczesnych, będzie mniej, albo więcej upojonym włoskimi (narodowymi) i humanitarnymi zasadami, które my teraz właśnie w obieg puszczamy. Jest to małe ziarnko gorczyczne, które my ziemi powierzamy, ale słońce sprawiedliwości (!) rozwinie je do najwyższego stopnia i zobaczycie kiedyś, jak obfite żniwo z tego małego ziarna wyniknie.

 

Ale na drodze, którą my naszym braciom wskazujemy, są wielkie przeszkody do zwalczenia i liczne trudności do przezwyciężenia. Przez doświadczenie i przebiegłość będziemy nad nimi tryumfowali. Cel jest tak pięknym, iż pełnymi żaglami należy do niego zmierzać. Chcecie Włochy zrewolucjonizować? Szukajcie Papieża, jakiegośmy przedstawili. Czyż chcecie panowanie wybranych na tronie Babilońskiej nierządnicy ustalić? Zróbcie, ażeby duchowieństwo pod wasz sztandar się zaciągnęło i ażeby, pomimo to, mniemało, że ono pod świętych kluczów sztandarem się znajduje. Czy chcecie ostatni tyranów i gnębicieli ślad zatrzeć? Zapuśćcie wasze sieci, jak Szymon Barjona, do wnętrza zakrystii, seminariów, klasztorów, nie do głębin morza. I jeżeli w niczym nie chybicie, to obiecujemy wam jeszcze więcej cudowny ryb połów, aniżeli św. Piotra. Rybak został ludzi łowcą, a wy, nawet u stóp Apostolskiej Stolicy, będziecie ludzi łowili. Będziecie mieli wtenczas w sieciach rewolucję w tiarze i płaszczu (kapie), na której czele noszonym będzie krzyż i wielki papieski sztandar, rewolucję, która tylko małej potrzebuje pomocy, ażeby ogień we wszystkich czterech świata częściach rozniecić.

 

Tak więc niech zmierza każdy życia naszego akt do odkrycia tego mądrości kamienia. Średniowieczni uczeni na jego poszukiwaniu tracili czas i pieniądze. Tajemnych stowarzyszeń marzenie (wolnomularski Papież) z tego bardzo prostego powodu będzie urzeczywistnione, albowiem polega ono na namiętnościach ludzkich. A więc, nie traćmy odwagi, ani wskutek pojedynczego jakiegoś błędu, ani wskutek jakiegoś niepowodzenia, ani wskutek całkowitej przegranej. Ostrzmy naszą broń w zaciszu lóż, ustawiajmy nasze baterie, rozbudzajmy wszystkie namiętności, najgorsze, jak i najlepsze, i wszystko uprawnia nas do nadziei, że ten plan kiedyś, przewyższając nasze nadzieje, uda się. (c)

 

Bazylika św. Piotra na Watykanie

 

––––––––––

 

 

Artykuł z czasopisma "Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, ss. 251-258. (d)

 

Przypisy:

(1) Wypadki i rozruchy w Romanii w r. 1820 i 1821 wywołane przez zapaleńszą część loży.

 

(a) Tytuł od red. Ultra montes.

 

(b) Zob. tekst artykułu w "Przeglądzie Polskim" poprzedzający Instrukcję:

 

"Jakkolwiek w czasach naszych dużo mówi się i pisze o masonach i wszyscy mniej więcej o głównym celu i środkach działania potężnej a tajemnej sekty coś wiedzą, że jednak prawdopodobnie nie wszystkim z naszych czytelników znanymi są bliżej dzieje stosunku Kościoła do tej sekty, a jeszcze mniej szczegóły potężnej jej działalności w czasach, o których piszemy, dlatego sięgnąć tu z kolei zamierzamy do chwili, w której wpływ wywierać zaczęła na życia politycznego obroty i w ogólności na wszelkie społeczne stosunki.

 

Masonów powstanie i ich dzieje, wedle różnorodnych legend, sięgać mają czasów bardzo dalekich, bo świątyni Salomona budowy, to znowu Templariuszów i ich mistrza Jakuba Molay'a itd. Czy i o ile podania te są prawdziwymi, albo służyć tylko mają na to, by masonerię tegoczesną urokiem okryć czegoś bardzo dawnego i tajemniczego, a tym samym zaciekawiającego i pociągającego, wchodzić w to nie będziemy. Pewnym jest, że zawiązek działalności i wpływu jej tegoczesnego na stosunki publiczne do pierwszej połowy wieku XVIII sięga, tj. do czasu, w którym protestantyzmu dogmatyczne skutki na ustrój polityczny państw najsilniej oddziaływać zaczęły, bo bunt przeciwko katolickiego dogmatu całości pociągnąć za sobą musiał także i chęć wyswobodzenia się z pod wpływu dogmatycznego i dyscyplinarnego Kościoła. Humanizm, czyli bezwzględna człowieka wolność i niezależność, bezwzględne jego samego panowanie, bez oglądania się na cel wyższy, na życie nadprzyrodzone i uznawanie tylko tego, co dla zmysłów, dla rozumu ludzkiego jest przystępnym, masonerii myśl przewodnią i treść główną zasadniczych jej dążeń stanowi. Myślący człowiek przejrzy od razu, że taka człowieka autonomia bezwzględna jest wojny wypowiedzeniem wszystkiemu, co zależność rodu ludzkiego od żywiołów nadprzyrodzonych i od tego, co życia nadprzyrodzonego rzeczywistość przypomina, tj. od Objawienia. Ponieważ zaś na właściwej Objawienia straży stoi Kościół, stąd pomiędzy masonerią a Kościołem pokoju być nie może.

 

Tak pojęty humanizm czyli masoneria, występuje na widownię po raz pierwszy w r. 1717 (1) w Londynie, gdzie trzech ludzi, Jerzy Payne, fizyk Desaguliers i teolog Jakub Anderson, na podstawie ustaw dawnych murarskich cechów, zawiązali związek, mający na celu szerzenie, w miejsce chrześcijaństwa, deistycznej filozofii. A ta ostatnia czymże jest?

 

Bóstwa pojęcie i zrozumienie dla umysłu ludzkiego jest wprawdzie niedostępne, albowiem Pana Boga właściwości przejrzeć i przeniknąć nikt, nawet i największy geniusz, nigdy na tym świecie nie zdoła. Ale właśnie dlatego, że tak jest, właśnie dlatego, że Istota Boska od ludzkiej istoty jest o tyle wyższą, a że przy tym jest człowieka celem najwyższym i ostatecznym, który, chociaż częściowo znać on koniecznie musi, niezbędnym jest, ażeby pojęcia jego o tej Istocie najwyższej nie były czymś luźnym, czymś subiektywnym, od każdego widzimisię zależnym, ale na pozytywnym Objawieniu opartym, a tego deizmowi, chociażby i najwięcej filozoficznemu, brakuje. On, tworząc sobie o najwyższej Istocie pojęcie dowolne, z natury rzeczy, z protestantyzmu zasadą o subiektywnej każdego człowieka wolności tłumaczenia sobie wiary prawd bardzo dobrze się zgadza, a nawet jest poniekąd jego logicznym, prawie koniecznym wynikiem. I taki subiektywizm, jak doświadczenie uczy, do ateizmu ostatecznie prowadzi, a rzeczony deizm, jako dopuszczający bardzo różnorodne pojęcie o Bóstwie i o stosunku człowieka do niego, właściwie z ateizmem na równi stoi. Co więcej, ponieważ z światem nadprzyrodzonym człowiek w styczność wchodzić koniecznie musi, a ponieważ ów deizm, Objawienie o Panu Bogu pomijający, z prawdziwym Bogiem styczności dać mu nie może, przez deizmowi hołdowanie, demonizm, czyli złych duchów świat mimo woli na drodze swojej spotyka. Do tego ostatniego masoneria bezsprzecznie w bardzo ścisłym stoi stosunku i stąd działanie jej na społeczeństwa czynniki jest rozkładowe, a sposób, w jaki działa, ponieważ i co do celu i co do środków jest samowiednie szkodliwy, okrywa ona sama tajemnicą i to tajemnicą pod najstraszniejszą przysięgą. O tej tajemnicy Benedykt XIV w konstytucji Providas z 28 kwietnia 1751 r. Caeciliusa Natalisa przed Minuciusem Felixem wypowiedziane zdanie przytacza (2), mianowicie: "Rzeczy na jawności zyskują, rzeczy występne chcą tajemnicy". Papież ten był drugim z rzędu, który masonerię potępił. Pierwszym przeciwko niej występującym był Klemens XII w konstytucji: In Eminenti z 28 maja 1738 r. Był to przeciwko niej pierwszy jawny Kościoła akt. Odtąd uważa ona siebie za potęgę, z którą i Kościół i rządy się liczą. Ale, niestety, jest to potęga, która samych tylko zamieszek i przewrotów była i jest powodem. Dlatego w alokucji z 25 września 1865 r. rzekł o niej Pius IX: "Bez wolnomularstwa, ani my, ani ojcowie nasi nie byliby tylu rewolucyjnych rozruchów, ani tylu niszczących wojen przeżyli, które w całej Europie pożar wszczęły, nie bylibyśmy przeżyli tylu gorzkich cierpień, które na Kościele ciążyły i dzisiaj jeszcze ciążą" (3).

 

Pewnym jest, że już za Piusa VI rozwój sekt i lóż masońskich był bardzo potężnym i że do wybuchu i olbrzymiego Wielkiej Rewolucji Francuskiej rozwoju niemało się one przyczyniły. Ale, ażeby przedmiotu omawiania nie bardzo przewlekać o dalszych sekty dziejach nie mówiąc, do szczególniejszego jej rozrostu, w latach trzeci dziesiątek XIX stulecia rozpoczynających, raczej przejdziemy. W czasie tym w Europie wszystko się zmieniło. Z pod potężnej Napoleona ręki, która nawet i tam, gdzie władzą swoją nie sięgała, doniosły swój wpływ szerzyła, przeszła była Europa pod suchy Metternicha system, który wszystko przemienił, a więc także i działalności sposób przeciwko masonerii. Tej ostatniej niebezpieczna działalność za Napoleona uległa przerwie. On, rozumiejąc bardzo dobrze, iż zniszczyć i wytępić jej zupełnie nigdy nie zdoła, ażeby jednak szkodliwości jej tamę położyć i opanować ją w sposób zręczny, starał się ją osłabiać. I dlatego, za napoleońskich czasów, liczba lóż masońskich się nie zmniejszyła, przeciwnie, wszędzie ich było dużo, że jednak niektóre i to niezawodnie najważniejsze, tak we Francji, jak i gdzieindziej, otrzymały kierowników od cesarza samego zależnych i że do wnętrza ich dostało się żywiołów niemało, które tylko dla ówczesnej mody po kielnię i fartuszek sięgnęły, przewrotowa ich działalność prawie zupełnie ustała. Ale, gdy ręki potężnej i zręcznej, gdy oka czujnego i przenikliwego zabrakło, żywioły przewrotowe poczęły znowu górę brać i lożami trząść, zwłaszcza we Włoszech, gdzie i obecność Papieża i władza jego świecka i niemieckie niektórych prowincyj północnych rządy do niezadowolenia pozorów dużo dawały, masoneria, pod karbonaryzmu nazwą, bardzo szeroko i bardzo potężnie się rozszerzyła. A do czego właściwie zmierzała, dowodzi najlepiej instrukcja z r. 1818, która, jak przypuszcza autor kompetentny (4), wyszła prawdopodobnie z pod pióra wysokich stopni wolnomularza, Filipa Buonarotti, w r. 1761 w Pizie urodzonego, Robespierre'a przyjaciela. Dotyczy ona przede wszystkim nie czego innego, jak Papieża wyboru, i zmierza do tego, by przez zręczne najwyższych Kościoła organów opanowanie do wygodnego dla sekt wyboru Papieża doprowadzić. Pomimo pisma tego długości, dlatego, iż ono jaskrawe rzuca światło na cel i przewrotność sekt, w tłumaczeniu je tu podajemy: ...

 

–––––––––––

(1) G. M. Pachtler S. J., Der Götze der Humanität oder das Positive der Freimaurerei. Freiburg im Breisgau, Herder, 1875.

 

(2) Artaud de MontorHistoire de la vie et du pontificat du pape Pie VII. Paris 1839.

 

(3) Pachtler, Der Götze der Humanität, j. w.

 

(4) Pachtler, Der stille Krieg gegen Thron und Altar. Amberg 1876.

 

". – Ks. Franciszek Starowieyski, Z dziejów Stolicy św. za pontyfikatu Leona XII (1823 – 1829), [w:] "Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, ss. 248-251.

 

(c) Zob. tekst artykułu w "Przeglądzie Polskim" następujący po Instrukcji:

 

"Tak brzmi w całości to pismo, które dostało się do rąk katolików i za którego odebranie daremnie wysokie kwoty ofiarowano. Czy Leonowi XII było ono znanym, trudno wiedzieć. W każdym razie, jako monarcha czujny i sam w rządów szczegóły wchodzący, nie mógł on o bardzo silnym ruchu i działaniu lóż w owych latach nie wiedzieć i dlatego za potrzebne uznał światu, a szczególnie panującym i ich ministrom, znowu przypomnieć niebezpieczeństwo porządkowi społeczeństwa z tej strony grożące. W dniu 13 marca 1825 r. wyszedł więc List Apostolski Quo Graviora, w którym przypomniane i streszczone są dawne Papieży konstytucje i pisma wolnomularstwo potępiające, poczym w wymownych i bardzo jasnych wyrazach zwraca Papież uwagę rządzących na tyle i tak strasznych zbrodni często się powtarzających, na ateizm przez sekty głoszony i na wszystko inne złe, które przewrotne i bezbożne pisma wywołują.

 

Widocznym być musiało, zaraz po wyjściu encykliki, iż nie zrobiła ona należytego wrażenia w sferach rządzących, albowiem raz w poufnej rozmowie miał Leon XII zawołać: "I ostrzegliśmy książąt, ale książęta spali, i ostrzegliśmy ministrów, ale ministrowie nie czuwali" (1). Tak jest, bo nie tylko już wzmiankowane zbrodnie w Rzymie i w Państwie Kościelnym, ale także i Rewolucja lipcowa w Paryżu (2) i Bourbonów upadek, czyimże, jeżeli nie masonerii były dziełem, a później rok 1848, w którym rewolucja, od Lizbony do Berlina wszystkie niemal Europy kraje opanowująca, przez kogóż, jeżeli nie przez sekty wywołaną została? Później Napoleona III rządy, jego, wskutek Orsiniego bomb, wojna włoska i wszystkie wydarzenia dalsze, jako to: zajęcie Rzymu i władzy świeckiej Papieża upadek, niemiecki Kulturkampf i dzisiejszej Francji smutne stosunki, czy nie usprawiedliwiają najzupełniej wyrażenia Leona XII, iż książęta i ministrowie słuchać głosu jego nie chcieli, czyli raczej, że go może nie rozumieli?

 

–––––––––––

(1) Artaud de MontorHistoire de Pie VII.

 

(2) Seignobos, Histoire politique de l'Europe contemporaine. Paris 1897.

 

". – Ks. Franciszek Starowieyski, Z dziejów Stolicy św. za pontyfikatu Leona XII (1823 – 1829), [w:] "Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, ss. 258-259.

 

(d) Por. 1) Ks. Aleksander Lakszyński, Masoneria i karbonaryzm wobec zdrowego rozumu i społeczeństwa podług własnych słów masonów, oraz w pracy niniejszej cytowanych a na jej końcu przytoczonych źródeł niewątpliwych.

 

2) O. Stanisław Załęski SI, O masonii na źródłach wyłącznie masońskich.

 

3) Bp Jan Chryzostom Janiszewski, Encyklika Leona XIII Papieża o masonii.

 

4) "Przegląd Katolicki", "Masoni i tajne towarzystwa".

 

5) "Przegląd Katolicki", Ciekawy dokument z końca XVIII wieku. Przymierze nowoczesnej teologii z filozofią ku obaleniu Religii Chrystusowej.

 

6) Ks. Franciszek Pouget, a) Prawdziwe oblicze osiemnastego wieku. b) Religia Kanta. c) Indyferentyści. d) Węglarze i Akademicy. e) Heretycy, schizmatycy, apostaci. f) Kain i Abel, państwo ziemskie i Państwo Boże, żydzi a Jezus Chrystus. g) O końcu świata, o Antychryście, o przyjściu Eliasza i Henocha, i o nawróceniu żydów.

 

7) Bp Józef Sebastian Pelczar, a) Obrona religii katolickiej. Tom I. Jak wielkim skarbem jest religia katolicka i dlaczego ta religia ma dzisiaj tylu przeciwników. b) Religia katolicka, jej podstawy, jej źródła i jej prawdy wiary. Rozprawy dogmatyczne dla ludzi wykształconych.

 

8) Abp Emil Guerry, Kodeks Akcji Katolickiej.

 

9) Henryk Hello, a) Nowoczesne wolności w oświetleniu encyklik. Wolność sumienia – wolność wyznania – wolność prasy – wolność nauczania. b) Syllabus w wieku XX.

 

10) a) Mały katechizm o Nieomylności Najwyższego Pasterza. b) Mały katechizm o Syllabusie.

 

11) Ks. Antoni Langer SI, a) Św. Tomasz z Akwinu i dzisiejsza filozofia. b) Pojęcie o Bogu w chrześcijaństwie i u filozofów. c) Kardynał Jan Chrzciciel Franzelin i jego znaczenie w katolickiej nauce.

 

12) "Cahiers Romains", Dla katolików rzymskich integralnych.

 

13) O. Tilmann Pesch SI, Chrześcijańska filozofia życia.

 

14) Ks. Wiktor Cathrein SI, a) Katolicki pogląd na świat. b) Socjalizm, badanie jego podstaw i możliwości.

 

15) Ks. Marian Morawski SI, a) Filozofia i jej zadanie. (Wydanie trzecie). b) Kilka słów o książce "Filozofia i jej zadanie". (Polemika z ks. Stefanem Pawlickim CR). c) Narodowość wobec filozofii i wobec chrystianizmu. d) Asemityzm. Kwestia żydowska wobec chrześcijańskiej etyki.

 

16) Ks. Maciej Sieniatycki, a) Apologetyka czyli dogmatyka fundamentalna. b) Zarys dogmatyki katolickiej. c) System modernistów. d) Modernistyczny Neokościół. e) Problem istnienia Boga. f) Dogmatyka katolicka. Podręcznik szkolny. g) Główne zasady etyki Kanta a etyka chrześcijańska. h) Modernizm w książce polskiej.

 

17) O. Mikołaj Jamin OSB, Myśli ściągające się do błędów tegoczesnych. a) O jedności prawdziwej religii. b) Jezus Chrystus potępia tolerantyzm. c) Poza Kościołem nie ma zbawienia.

 

18) Dr Anna Danuta Drużbacka, Moralne oblicze kwestii żydowskiej w świetle nauki św. Tomasza z Akwinu.

 

19) Ks. Ernest Jouin, Papiestwo i masoneria.

 

(Przypisy i ilustracje od red. Ultra montes).

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 242.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 243.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 244.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 245.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 246.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 247.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 248.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 249.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 250.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 251.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 252.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 253.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 254.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 255.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 256.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 257.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 258.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 259.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 260.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 261.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 262.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 263.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 264.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 265.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 266.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 267.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 268.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 269.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 270.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 271.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 272.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 273.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 274.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 275.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 276.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 277.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 278.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 279.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 280.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 281.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 282.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 283.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 284.

 

"Przegląd Polski". Rok XL. Kwartał II. (Październik, Listopad, Grudzień). Ogólnego zbioru tom 158. (Zeszyty od 472 do 474). W Krakowie, CZCIONKAMI DRUKARNI "CZASU". 1905. Wydawca i odpowiedzialny redaktor: Dr Jerzy Mycielski, s. 285.

 

Tiara Papieska w blasku promieni

 

( PDF )

 

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)

Cracovia MMXXVI, Kraków 2026

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ: