według
z czwartego wydania niemieckiego
wolno przełożył
––––––––
KSIĘGA PIĄTA
O nabywaniu łaski, współdziałaniu z nią, pomnażaniu jej i zachowaniu
~~~~~~~
ROZDZIAŁ SZÓSTY
O życiu nadprzyrodzonym, jakie mamy prowadzić w stanie łaski
1. Podziękujmy Bogu, że nas uwolnił od grzechów naszych, powodowany miłosierdziem i że nas przyjął na powrót do łaski swojej. Atoli wypada nam obecnie stosownie do godności otrzymanej żyć, działać i współpracować z użyczonym talentem. Wszakże tak powiada Apostoł św.: "Byliście niekiedy ciemnością, lecz teraz światłością w Panu. Jako synowie światłości chodźcie, bo owoc światłości jest we wszelakiej dobrotliwości i sprawiedliwości i prawdzie" (1). A na innym znowu miejscu pisze Doktor narodów: "Jeżeliście współpowstali z Chrystusem, co w górze jest szukajcie, gdzie Chrystus jest na prawicy Bożej siedzący, co wzgórę jest miłujcie, nie co na, ziemi. Albowiemeście umarli i żywot wasz skryty jest z Chrystusem w Bogu" (2). Zaiste, mój Chrześcijaninie, skoro Bóg uwolnił cię od śmierci grzechu i porodził cię na żywot wieczny, skoro stałeś się z niewolnika i nieprzyjaciela synem Boga, natenczas powinieneś szukać czci, dumy i szczęścia twego najwyższego w pilnym wykonywaniu obowiązków, nałożonych ci w tym stanie nowym. Stałeś się obcym dla świata, szatana i ciała i wolnym od ich panowania, stałeś się przez łaskę obywatelem nieba, towarzyszem domowym Boga i świątynią Ducha Świętego, a tak przystoi tobie, abyś się uwolnił z pod praw świata, szatana i ciała i abyś odtąd działał i żył podług woli Ojca twojego niebieskiego, podług przykładu Syna Jego jednorodzonego i stosując się do natchnień Ducha Świętego. To życie twoje nowe według słów Apostoła narodów powinno być niebieskim, duchowym, świętym, Boskim, a wskutek tego i tajemnic pełnym. Życie to powinno być niebieskim ponieważ łaska wynosi cię ponad ziemię, aż do nieba samego i sprawia, iż równo z aniołami stoisz przed tronem Boga żywego i możesz Go wielbić i chwalić jako sprawcę łaski i źródło dobra wszelkiego. Życie to powinno być duchowym, ponieważ wlewa je Duch Święty, który synów Bożych ożywia, porusza, nimi rządzi, uwalnia ich od służby ciała i dozwala im, aby tak chodzili w ciele, jakby już byli aniołami i czystymi duchami w niebie. Życie to powinno być świętym; gdy bowiem Bóg jest święty, muszą być także i synowie Jego świętymi w myślach, słowach i uczynkach swoich. Nadto życie to powinno być Boskim, ponieważ staliśmy się za pomocą łaski uczestnikami natury Boskiej i już nie my żyjemy, lecz Bóg w nas żyje, działa i przenika nas swoją istotą i swoją potęgą nieskończoną.
Atoli właśnie dlatego jest to życie tajemniczym, ukrytym, zasłonionym przed oczyma świata i nie może być pojętym i poznanym w swej głębokości i szczytności nawet od nas samych. Świat zatopiony w ciemnościach grzechu i pożądliwości nie poznaje w nas owej godności wspaniałej synostwa Bożego, jako też i owego połączenia się wysokiego i wewnętrznego z Bogiem, jakiego nam łaska użycza i dlatego także pogardza naszym życiem cichym i w Bogu utajonym, jakby jakąś czczą formułą. Jednakże nie dajmy się zbić z toru tymi głupimi mowami. Trzymajmy się mocno tej wiary świętej, która wprowadza nas w sfery niewidzialne i tajemnicze, gdzie oko nasze przyrodzone nie potrafi się wcisnąć. Pozwólmy Bogu rozwinąć we wnętrzu naszym swoją tajemniczą działalność, poddajmy się kierownictwu Ducha Świętego, mieszkającego w sercach naszych i napełniającego nas całą obfitością Bóstwa. Pamiętajmy na to, iż i życie jednorodzonego Syna Bożego było ukryte tutaj na ziemi przed oczyma świata i że według słów Apostoła, gdy Chrystus żywot nasz okaże, tedy i my z Nim okażemy się w chwale. Im zaś więcej tajemnicze i wspanialsze jest to życie, które prowadzimy w stanie łaski, tym bardziej potrzebujemy widzialnego wzoru, według którego mamy to życie ukształtować.
Chrystus jako jednorodzony i pierworodny Syn Boży jest wzorem i wizerunkiem dla wszystkich innych synów Bożych przybranych. On i tylko On sam mógł nam dać godny przykład, jak mamy jako synowie Boga urządzić życie nasze; On i tylko On sam jest wzorem godnym naszego stanu i powołania szczytnego. Gdyby łaska nie wynosiła nas tak wysoko ponad naturę, byłoby to Jego niegodne, zstępować z nieba na ziemię w osobie swojej i nauczać nas, jak mamy jako ludzie tylko i niewolnicy Boga życie prowadzić. Skoro jednakże za pomocą łaski stajemy się z niewolników synami Bożymi, z ludzi ziemskich towarzyszami Boga samego, to tylko jednorodzony Syn Boży mógł nas nauczyć tych szczytnych i Boskich obyczajów, jakie odpowiadają naszemu powołaniu nowemu. Człowiek z gminu, który nigdy nie był na dworze królewskim, a nagle wyniesiony został wskutek niepojętej łaskawości królewskiej do godności następcy tronu, nie może naturalnie wiedzieć, jak ma się odpowiednio do swej nowej godności zachować; a najmniej tego mógłby się nauczyć od sobie równych; musiałby zatem przypatrywać się zachowaniu się dworzan i innych prawdziwych synów królewskich; a zachowanie się takie byłoby dla niego wzorem najlepszym, jak ma sobie w przyszłości postępować. Podobnie i my także nie możemy się nauczyć obyczajów i prowadzenia się odpowiedniego, jakie nam, jako przybranym synom Bożym przystoi, jeżeli będziemy zważać tylko na wskazówki rozumu przyrodzonego i na przykłady przyrodzone innych ludzi. Gdy zaś nie możemy widzieć i oglądać tutaj na ziemi tej chwały jednorodzonego Syna Bożego, jaką On ma u Ojca: musiał sam Syn Boży na ziemię zstąpić, przebywać z nami widomie w naturze naszej, roztaczać przed oczyma naszymi swoje życie Boskie i blask świętości swojej i tak stać się nauczycielem i wzorem naszym. Jeżeli zatem chcemy być synami Bożymi, to musimy Chrystusa naśladować, Chrystusa przywdziać, Chrystusowi stać się podobnymi i Chrystusów obraz w sobie nosić; musimy przyswoić sobie Jego Ducha, poznać Jego zamysły i cnoty i odbijać je w sobie, aby był uczczony Ojciec niebieski podobnie w nas, jak był w Nim uczczony i aby miał Ojciec niebieski upodobanie w nas jak ma w Synu swoim. Cóż to za zaszczyt dla nas, że możemy naśladować jednorodzonego Syna Bożego, jako bracia i jako członki Jego ciała! Podziwiamy cnoty heroiczne i przymioty szczytne u niektórych ludzi i uważalibyśmy się za szczęśliwych, gdybyśmy mogli sobie uzyskać z nich jakąś cząstkę, aby się wznieść później ponad poziom motłochu i zwykłego życia codziennego. Jakimże zatem musi dla nas być zaszczytem, iż Bóg powołał nas do naśladowania i wykonywania cnót Boskich i niebieskich i Syna swojego, będących przedmiotem podziwienia najgłębszego dla całego nieba.
Lecz jakże znowu byłoby niesłychanie haniebnym, gdybyśmy chcieli zadowolić się w tej naszej wysokiej godności tylko obłudą próżną, znaną i wielce cenioną od świata pod nazwą "poczciwego człowieka"! Albowiem chociaż i przyrodzona sprawiedliwość ludzka, może zdobić człowieka, to nie może ona zdobić chrześcijanina, podobnie jak wykształcenie i cnoty zwykłego obywatela nie zdobią króla. Wszakże św. Piotr tak powiada do wiernych: "Wy rodzaj wybrany, królewskie kapłaństwo, naród święty" (3). Przez chrzest i łaskę staliśmy się członkami Chrystusowymi i wyniesieni jesteśmy do królewskiej godności, którą ozdobieni mamy Bogu służyć i wielbić Go z Chrystusem, głową naszą i Królem wszystkich królów, jako synowie Jego, aby kiedyś z Nim panować i uczestniczyć w Jego królestwie i szczęśliwości niewysłowionej. Chrześcijanami jesteśmy, to jest członkami i współbraćmi Chrystusowymi przez namaszczenie Ducha Świętego uświęceni i Bogu poślubieni; dlatego powinniśmy i musimy prowadzić życie Chrystusowe, życie dla Chrystusa i na cześć Chrystusa, życie z Chrystusa i przez Chrystusa, słowem życie w Chrystusie, którym żyjemy w Nim, jako w głowie naszej, a Chrystus żyje w nas jako w członkach swoich.
3. Chrześcijanie jednak za mało poznają wzniosłość i Boski charakter tego życia Chrystusowego i mają zazwyczaj pojęcia przewrócone i ciemne o tym życiu nadprzyrodzonym. Zatem starajmy się z całych sił naszych, aby te pojęcia przynajmniej w nas były jasne, wyraźne i prawdziwe. Rozróżniamy w człowieku, mając wzgląd na jego naturę i na łaskę poświęcającą, podwójne a nawet potrójne życie: zmysłowe, duchowe i Boskie. Każde z nich posiada swój właściwy początek, prawa, światło, cel i pobudki swoje. Dusza z władzami zmysłowymi i z naturą zmysłową jest źródłem życia zmysłowego. Pod tym względem podobną ona jest do źródła życia zwierzętom właściwego. W naturze zmysłowej człowieka tkwi prawo naturalne, prawo ciała, które pobudza go do tego, aby szukał dóbr zmysłowych i materialnych, aby mógł w ten sposób swe życie cielesne podtrzymywać i zachować; światło zaś, które mu świeci przy wykonaniu tego prawa, jest światłem pięciu zmysłów, stawiającym mu przed oczy dobra zmysłowe. Temu prawu odpowiada jako cel utrzymanie i rozmnażanie życia cielesnego, a główna pobudka, pociągająca nas do tego życia, to upodobanie zmysłowe, używanie zmysłowe i ponęta znajdująca się w dobrach zmysłowych. Gdyby człowiek chciał się cały oddać temu życiu zmysłowemu, musiałby się wyrzec swej duchowej natury szlachetniejszej i obrazu Bożego, który w swej duszy nosi z przyrodzenia, musiałby się zniżyć do rodzaju zwierząt i jeszcze niżej nich stanąć. Takie życie zmysłowe przystoi zwierzętom, ponieważ one nie poznają żadnego innego wyższego i nie są powołane i uzdolnione do lepszego życia. Atoli człowiek żyjący na wzór zwierząt, zanurza w błocie wszystkie wyższe i szlachetniejsze władze, jakie od Boga otrzymał; rzuca się z całą siłą i gwałtownością na dobra zmysłowe, nie pozostaje w granicach zwierzętom przepisanych, lecz zatapia się głębiej w dobrach zmysłowych od samych zwierząt. Dlatego to natura nasza szlachetniejsza opiera się takiemu życiu zwierzęcemu; mówi bowiem Apostoł św.: "Ciało pożąda przeciwko duchowi" (4) i wstyd rumieniący oblicze nasze dostateczne o tym świadectwo wydaje. Oprócz życia zmysłowego jest jeszcze w nas życie duchowe, wyższe, któremu podporządkowane jest słusznie to zmysłowe. Źródłem tego życia jest dusza ze swymi władzami wyższymi, to jest rozumem i wolą. Prawo tego życia zasadza się na przyrodzonym dążeniu do dóbr duchowych i odpowiadających naszej naturze duchowej, na przyrodzonych związkach, które łączą nas jako stworzenia z Bogiem i z bliźnimi. Rozum nasz przyrodzony, to światło tego życia; cel jego, to osiągnięcie szczęśliwości przyrodzonej i chwała Boża, jakiej On oczekiwać i domagać się może od niewolnika swego; pobudki nareszcie jego zasadzają się na pokrewieństwie i łączności dóbr duchowych z naszą naturą duchową i na uszanowaniu, z którym winniśmy przyjmować zakon i rozkazy potężnego Pana i Stwórcy naszego.
To życie duchowe może być prawdziwe i dobre lub fałszywe i złe. Życie to jest prawdziwe i dobre wtenczas, gdy postępujemy za pociągiem prawdziwym natury naszej, jakim ją Stwórca obdarzył, a który w gruncie rzeczy nie jest czym innym, jak tylko prawem Stwórcy samego, gdy więc staramy się o dobra, mogące prawdziwie naturę naszą udoskonalić i uszczęśliwić, a przede wszystkim o poznanie i miłość Stwórcy naszego. – Przeciwnie życie to jest fałszywe, gdy staramy się tylko o dobra znikome, jako to o cześć i poważanie u ludzi, lub gdy zatrzymujemy się przy skończonych dobrach stworzonych, zamiast szukać dobra najwyższego, aby w nim odpocząć i nie odnosimy poznania i miłości stworzeń, do poznania i miłości Stwórcy, lecz na owym poznaniu poprzestajemy. To fałszywe życie duchowe jest udziałem ludzi, którzy nie zanurzyli się jeszcze zupełnie w rozkoszach zmysłowych. Jest ono mniej szkaradne i poniżające od życia zwierzęcego, nie mniej jednakże jest ono równie czcze, głupie, niegodne człowieka i nie może go uszczęśliwić jak i owo życie zwierzęce. Czy będzie zatem to duchowe życie przyrodzone co dopiero opisane życiem chrześcijańskim, życiem godnym chrześcijanina? Zaiste nie! Przystoi ono tylko człowiekowi przyrodzonemu i wtenczas jedynie moglibyśmy się nim zadowolić, gdyby nam Bóg nie użyczył żadnej innej wyższej godności i żadnego innego przeznaczenia wyższego, a w takim razie i samemu Bogu byłoby ono przyjemne i miłe. Atoli Bóg użyczył nam rzeczywiście godności wyższej i przeznaczenia wyższego, zatem nie może On mieć upodobania w takim życiu, ani my też nie możemy się nim zadowolić. Gdy przeto łaska Chrystusowa tak wysoko nas wynosi ponad naturę naszą, iż nie jesteśmy już zwykłymi ludźmi, ale więcej aniżeli ludźmi, gdyż uczestniczymy w naturze Boskiej, i jesteśmy synami Bożymi: to musimy także prowadzić życie nadprzyrodzone, które by było nieskończenie wysoko wyniesione nie tylko ponad owo zmysłowe, nie tylko ponad owo duchowe, czcze i fałszywe, ale także ponad duchowe najczystsze i najprawdziwsze i najdoskonalsze, słowem ponad wszystko życie przyrodzone. Źródłem tego życia nadprzyrodzonego są duchowe władze duszy uszlachetnione i przemienione za pomocą łaski poświęcającej, a nadto cnoty Boskie wlane przez Ducha Świętego i inne cnoty nadprzyrodzone. Prawo tego życia jest również nadprzyrodzone, a zatem nie jest ono wlane w naturę naszą, jako jej przynależne, lecz wyryte w sposób nadprzyrodzony w duszy naszej; prawa zaś tego nie możemy poznać ani zmysłami ani rozumem lecz tylko za pomocą wiary nadprzyrodzonej, tego światła Ducha Świętego. Cel tego życia nadprzyrodzonego stanowią posiadanie i używanie owych dóbr najwyższych i najwspanialszych, jakie posiada sam Bóg i jakich najobficiej używa. Cel tego życia nadprzyrodzonego zasadza się także na uwielbieniu i czci Bogu przynależnej, jakiej On jako Ojciec od synów przybranych może żądać i oczekiwać. Pobudki wreszcie tego życia nadprzyrodzonego stanowią owo pokrewieństwo nadprzyrodzone i tajemnicze z Bogiem, w jakie wstępujemy przez łaskę, owe dobra nadprzyrodzone, oraz owa cudowna siła przyciągania którą Bóg na nas wywiera. Zatem wtenczas tylko żyjemy jako Chrześcijanie, kiedy życie nasze zasadza się na łasce, kiedy postępujemy i za światłem wiary i za prawem objawionym przez Ducha Świętego, kiedy staramy się usilnie o szczęśliwość niebieską przez Boga nam obiecaną i kiedy kierujemy się pobudkami nadprzyrodzonymi w czynnościach naszych. Tylko wtenczas żyjemy podług niebieskiej natury łaski, gdy prowadzimy życie nadprzyrodzone; ponieważ właśnie życie nadprzyrodzone i tylko takie przystoi człowiekowi, ponieważ go wynosi ponad wszystkie granice jego natury przyrodzonej. Wtenczas także to życie nadprzyrodzone przestaje być dla niego nadprzyrodzonym, ponieważ staje się dla niego drugą naturą; zatem człowiek taki obracając się tylko w kółku przyrodzonym, prowadząc życie czysto ludzkie, działałby wbrew swojej wyższej naturze.
Podobnież działalibyśmy wbrew naturze naszej, gdybyśmy jako rozumni ludzie nie chcieli żyć według szlachetniejszej części natury naszej, to jest według rozumu, ale według niższej natury to jest według zmysłowości, Naturalnym jest dla robaczka pełzać po ziemi i byłoby nierozumnym, żądać od niego, aby latał po powietrzu. Ale gdyby Bóg wszechmocą swoją przemienił go w ptaszka i skrzydłami wyposażył, takie żądanie nie byłoby już bezrozumne lecz całkiem naturalne i to żyjątko, działałoby wbrew swej naturze, gdyby nie chciało się wznieść w powietrze i tylko by ciągle po ziemi pełzało. Podobnie także byłoby nierozsądkiem żądać od człowieka przyrodzonego i ziemskiego, gdyby został w tym stanie, aby prowadził życie Boskie i niebieskie. Gdy atoli człowiek przez łaskę złożył niskość natury swojej i przywdział naturę Boską i niebieską, to musiałby się zaprzeć siebie samego, gdyby zechciał dalej prowadzić swe życie dawne przyrodzone i nie chciał się poruszać w tych sferach wyższych sobie właściwych.
4. Nie sądźmy, iż tylko wielcy święci mogą i powinni prowadzić życie nadprzyrodzone. Wszakże to życie nie zasadza się na owych szczególnych oświeceniach, zachwyceniach i cudach niezliczonych, jakimi Bóg obdarza Świętych swoich, ale raczej polega ono na tym ścisłym zjednoczeniu się z Bogiem, przystępnym dla nas wszystkich za pomocą łaski, a następnie na tym uświęceniu, udzielonym wszystkim czynnościom prawdziwego chrześcijanina przez namaszczenie Ducha Świętego. Wspólna wysoka godność i przeznaczenie niepojęte właściwe wszystkim chrześcijanom, oto podwaliny, na których Święci dokonywali wysokiego budowania cnót i łask niezliczonych; oto korzenie które się u Świętych rozwinęły w całym swym bogactwie i owoce przecudne wydały. Mamy zatem te same podwaliny i źródła świętości, jakie Święci mieli, a jeżeli one nie rozkwitają w nas tak wspaniale pochodzi to po największej części stąd, iż nie dosyć współdziałamy z łaską, i że stawiamy łasce tysiączne przeszkody. "Dziwny Bóg w świętych swoich", woła Psalmista Pański (5), dziwny w owej wysokiej doskonałości, jakiej im użycza, dziwny w nadprzyrodzonych łaski swej oznakach, dziwny wreszcie w cudach jakie przez nich działa. Lecz dziwny jest także Bóg w każdym chrześcijaninie, który stara się usilnie o to, aby rozwinąć w sobie i zachować świętość na chrzcie otrzymaną. Każdy akt nadprzyrodzony, jaki w sobie obudzamy, każdy akt wiary, nadziei i miłości jest cudem, jakiego Bóg przez nas dokonywa i to daleko większym, aniżeli wszystkie inne znaki zewnętrzne dokonane i zdziałane od Boga w Świętych Jego, lub uczynione przez nich; każdy taki akt nadprzyrodzony jest tak wielkim cudem, jak owe święte i niebieskie oświecenia, jak owe pieszczoty niewysłowione, jakich On Świętym swoim tak często użycza. I w istocie nie ma nic większego i wspanialszego na tej ziemi, nad akty cnót Boskich, za pomocą których uczestniczymy w prawdziwym życiu Bożym. A owe szczególne oznaki życzliwości, jakie Bóg Świętym okazuje, są tylko środkami prowadzącymi ich do coraz ściślejszego połączenia się z Bogiem przez wiarę, nadzieję i miłość i zapraszającymi także innych do owego towarzystwa i obcowania z Nim nadprzyrodzonego.
O jakże może to być, iż znajduje się jeszcze tyle ludzi, którzy, nie pomni na swe wysokie powołanie, wolą raczej czołgać się po ziemi, aniżeli dać się Bogu podnosić do nieba, którzy wolą poruszać się w granicach swej nędznej natury, aniżeli je przekroczyć i prowadzić z aniołami życie niebieskie i Boskie! Nie mówię ja nawet o tych, którzy oddają się rozkoszom cielesnym i zniżają się do rzędu zwierząt, ani o tych, którzy grzęzną, chociaż nie w błocie, to przecież w czczych błyskotkach tej ziemi; ale mówię o tych, którzy, jak sami wyznają, chcą wykonywać cnoty przyrodzone i rozumowi odpowiednie i chcą w ten sposób oddawać Bogu cześć przyrodzoną, wszystko zaś, co jest ponad to, wyśmiewają, powiadając, iż to jest fałszywy mistycyzm, udana pobożność, nic nie znaczące nabożeństwo i tym wszystkim gardzą. Czyż tedy nie wyrządzają oni wielkiej wzgardy Bogu wtenczas, kiedy lekceważą i wyśmiewają dary najwspanialsze i najszczytniejsze? Czyż nie sprowadzają na siebie hańby strasznej, kiedy zapominają o swej godności niebieskiej i kiedy zapierają się jej i zamykają najszczelniej wnętrze serca swojego na powiewy łaski Bożej?
Niechaj to będzie dalekie od ciebie, mój bracie drogi! Nie pojmuj nigdy inaczej znaczenia tej nazwy chrześcijanina i nie chciej przenigdy szczycić się źle pojętą. Ukochaj raczej całym sercem łaskę Bożą i staraj się o to usilnie, abyś jako syn Boży przybrany był coraz więcej podobny do tego wzoru Boskiego. Nie rządź się prawami tego przewrotnego świata, ani nawet tymi, które wypływają z twej natury zdrowej i szlachetnej, lecz tylko jedynie i zupełnie prawem łaski Ducha Świętego. Stój prosto na tej wyżynie jasnej, na którą cię łaska wyniosła; unoś się ponad ziemią i ponad twoją naturę własną z pomocą Ducha Świętego i przechadzaj się tylko w przedsionkach niebieskich. Wypełniaj z pilnością największą akty cnót, które na chrzcie św. otrzymałeś od Ducha Świętego. Takie ćwiczenie się w cnotach, to jedynie odpowiednie zatrudnienie dla twej wysokiej godności; i na nim polega to nadprzyrodzone życie niebieskie i Boskie synów Bożych.
–––––––––––
Uwielbienia łaski Bożej, według Dr. M. J. Scheebena i O. E. Nieremberga T. J. z czwartego wydania niemieckiego wolno przełożył X. J. Tylka. Tarnów 1891, ss. 581-596.
Przypisy:
(1) Efez. V, 8.
(2) Kol. III, 1 i następ.
(3) I Piotr. II, 9.
(4) Gal. V, 17.
(5) Ps. LXVII, 36.
© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMXXVI, Kraków 2026
Powrót do spisu treści dzieła pt.
Uwielbienia łaski Bożej
według Ks. Dr. M. J. Scheebena i O. E. Nieremberga SI
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ: