ŻYWOTY

 

ŚWIĘTYCH PAŃSKICH

 

NA WSZYSTKIE DNI ROKU

 

Z PRZYDANIEM DO KAŻDEGO POŻYTKU DUCHOWNEGO I WŁAŚCIWEJ MODLITWY

 

TUDZIEŻ

 

NA WSZYSTKIE UROCZYSTOŚCI I ŚWIĘTA

 

KRÓTKIE NAUKI

 

OJCIEC PROKOP, KAPUCYN

 

––––––––––

 

"Patrzaj, a czyń na kształt, który na górze ukazany jest"

 

(Księga Wyjścia XXV, 40)

 

––––––––

 

ŻYWOTY ŚWIĘTYCH PAŃSKICH

 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 

MIESIĄC MARZEC

 

–––––––

 

24 marca

 

ŚWIĘTEGO SZYMONA

 

DZIECIĘCIA I MĘCZENNIKA

 

Żył około roku Pańskiego 1475

 

(Szczegóły jego męczeństwa znajdują się w dziełach Kardynała Baroniusza i Suriusza).

 

Święty Szymon, dziecię umęczone przez Żydów z nienawiści do Chrystusa Pana (a którego pamiątkę dziś Martyrologium Rzymskie ogłasza (1)), przyszedł na świat roku Pańskiego 1472, z bardzo ubogich rodziców, ojca Andrzeja, a matki Marianny, w mieście Trydencie na pograniczu Włoch i Niemiec położonym.

 

Oto są szczegóły jego męczeństwa, wyjęte z akt procesu kryminalnego, wytoczonego w swoim czasie Żydom, którzy go zamordowali, a szczegóły przez najpierwszej powagi pisarzy kościelnych wiernie przechowane.

 

W roku Pańskim 1475 w mieście Trydencie, przy końcu Wielkiego Postu, Żydzi zgromadzili się byli do domu, pewnego starozakonnego nazwiskiem Samuela, który przewodził ich Synagogą, w celu przygotowania wszystkiego co im potrzebnym było, do uroczystego obchodu Paschy, to jest ich Wielkiejnocy. Gdy naznosili tam różnego rodzaju mięsa, ryb i pieczywa, rzeczy zwykle przez nich przy tych zabobonnych obrządkach używanych, żyd jeden uchodzący za najgorliwszego w zachowywaniu przepisów Starego Zakonu, imieniem Anioł, w te słowa się odezwał: "Wszystko mamy na obchód tego święta potrzebne: i ryby i mięsiwa, ale nam jednej najważniejszej rzeczy nie dostaje". – A czego? zapytał go Samuel, na co Anioł i drudzy, którzy domyślili się o co idzie, nie odpowiedzieli głośno, gdyż w tej chwili było tam obecnych kilku służących, którym nie zupełnie ufali, lecz pewnymi znakami dali Samuelowi do zrozumienia, że im brakuje jeszcze krwi chrześcijańskiej. Potrzebowali bowiem dziecięcia chrześcijańskiego na ofiarę, aby zamordowawszy je na wzgardę i z nienawiści do Chrystusa Pana, krwią z niego wytoczoną zaprawić chleb przaśny, który wtedy pieką i spożywają, i barbarzyński ten obrzęd zowią Joel, to jest Jubileuszem, niby dniem wielkiej radości i chwały. Lecz Samuel chcąc rzecz całą w największej zachować tajemnicy, na tym zbyt licznym zebraniu nic o tym więcej mówić nie dozwolił, tylko dla najzaufańszych swoich współwyznawców naznaczył dzień następny, aby się do niego na naradę zeszli. Ci gdy nazajutrz przyszli, przedstawili mu, iż potrzeba im koniecznie postarać się o dziecię chrześcijańskie: że on to jako z nich najstarszy, powinien się tym zająć, i że w domu jego, przy małej liczbie Żydów, na których o zachowanie tajemnicy najwięcej liczyć mogą, okrutny ten obrządek zamęczenia dziecięcia chrześcijańskiego i wytoczenia z niego krwi niewinnej, wśród nocy powinien się odbyć.

 

Zakłopotany wprawdzie takim żądaniem Samuel, nie śmiał jednakże odmówić tego, czego po nim w imieniu jakoby religii domagano się. Zawezwał więc jednego z najdawniejszych i najwierniejszych sług swoich imieniem Łazarz, i temu pod wielką tajemnicą, rzecz całą odkrywszy, dał zaraz znaczne pieniądze, i przyrzekł jeszcze więcej, byle, i to jak najprędzej, wykradł jakie dziecię chrześcijańskie, robiąc to z największą ostrożnością, i takowe żywe im dostarczył. Wymagano przy tym od niego, aby dziecię było kilkoletnie, a ile możności zdrowe i piękne. Lecz ów sługa, czy to niechcący do takiej barbarzyńskiej zbrodni rękę przykładać, czy też z obawy aby jej wykrycie nie ściągnęło na niego głównej kary, nie chciał podjąć się dawanego mu zlecenia. Widząc zaś, że Żydzi przypuszczając iż ich zdradzić może, zmawiali się na niego, i zamyślali go zabić, tejże nocy uszedł z domu Samuela i miasto opuścił tak tajemnie, iż go pomimo wszelkich z ich strony starań, odszukać nie mogli.

 

Działo się to w Wielką Środę. Nazajutrz w Wielki Czwartek, Żydzi należący do tego spisku, zgromadzili się w bóżnicy, i postanowiwszy bądź co bądź wystarać się o dziecię chrześcijańskie, zawezwali jednego ze swoich współwyznawców, nazwiskiem Tobiasz, a który z pomiędzy nich najwięcej miał stosunków z chrześcijanami, i tego postanowili zmusić do wyszukania i wykradzenia dziecięcia. Nakazali mu to pod najstraszniejszą u nich klątwą, zagrozili jeszcze surowszą karą jeśli tego nie uczyni, a przyrzekli ogromną nagrodę gdy ich rozkaz spełni. Tobiasz podjął się wszystkiego, a nawet bez oporu, gdyż sam wielką pałał ku chrześcijanom, i wierze chrześcijańskiej nienawiścią. Udał się więc na zbrodniczą wyprawę swoją, umówiwszy się z Samuelem, iż on ciągle we drzwiach swojego mieszkania aż do późna w nocy stać będzie, aby jak tylko Tobiaszowi uda się porwać dziecię chrześcijańskie, zaraz je mógł w domu jego ukryć. Samuel był bardzo bogaty, w razie więc nawet jakich poszukiwań, które mogliby czynić rodzice dziecięcia porwanego, wnosić można było, iż nie ośmielono by się tak łatwo, jego domu przetrząsać.

 

Gdy tedy zmierzchać poczęło, Tobiasz udał się na przedmieścia miasta i tam czyhał na swoją zdobycz. Owóż na jednej z najodleglejszych i najmniej ludnych dzielnic miasta zwanej Fosetta, mieszkała uboga lecz bardzo poczciwa i pobożna rodzina dwojga wyrobników, z pracy rąk utrzymujących się. Żyli bardzo zgodnie i przykładnie, a wśród niedostatku w jakim zostawali, największą ich pociechą było jedyne dziecię, które niezmiernie kochali, bo była to dziecina dziwnie urodna, miła, i nad wiek swój roztropna. Był to synek półtrzecia roku mający, imieniem Szymon. Kiedy rodzice udawali się na robotę, od rana powierzali go dozorowi starszych dzieci z sąsiednich domów, a pod wieczór Szymonek, wyglądając już z utęsknieniem powrotu matki, wychodził na mały wzgórek, nieco odległy od mieszkań, a będący w stronie którą ona zwykle wracała, i tam usiadłszy lub położywszy się na ziemi czekał na nią spokojnie, a gdy nadchodziła, biegł do niej co prędzej.

 

Niegodziwy żyd Tobiasz, znać wiedział o tym wszystkim, jako dla swojego frymarku często po tej stronie miasta włóczący się, a przypominając sobie to dziecię, właśnie takie jakiego mu potrzeba było, bo i urodne, i zdrowe, i kilkoletnie, a na odludnym miejscu w późnej porze przebywające codziennie, uznał iż najłatwiej przyjdzie mu je porwać. Jakoż znalazłszy je pod wieczór na onym wzgórku, czekające swoim zwyczajem na matkę, przybliżył się do niego, i już to pieszczotami, już dając mu różne łakocie, i nareszcie mówiąc że je zaprowadzi do matki, wziął je za rękę, odwiódł jeszcze dalej na stronę, i obejrzawszy się wokoło, a nikogo nigdzie nie widząc, porwał na ręce i szybko uniósł. Przez drogę tulił je, pieścił, ciągle łakociami karmił, to wreszcie, gdy zaczynało płakać, usteczka mu ręką zatykał, i na koniec przebiegłszy puste w tej stronie miasta ulice dostał się do domu Samuela, który na niego czekał i dziecię mu oddał. Ten zaniósł je co prędzej do najskrytszego w domu swoim pokoju, i tam je ukrył, gdzie biedna dziecina z początku płakała, a w końcu na miękkich betach złożona usnęła.

 

Gdy noc nadeszła, przypuszczeni do tej tajemnicy Żydzi zeszli się do Samuela, i zanieśli dziecię do bóżnicy. Tam Samuel zawiązawszy mu usteczka chustką, aby krzyku nie wydawało, obnażył je z szatek i kazawszy drugim rozciągnąć za rączki i nóżki nad misą szeroką, podstawioną tak, aby w nią krew z dziecięcia ściekała, dobywszy noża ostrego, najprzód podciął mu gardełko. Następnie wziąwszy nożyczki siekł nimi prawą twarz jego, i wykroiwszy z niej kawałek ciała, wrzucił do misy. Potem dał nożyczki drugiemu, który toż samo czynił, aż tego dopełnili wszyscy starsi Żydzi tam wtedy obecni, a którzy gdy już na twarzyczce dziecięcia ciała zabrakło, z prawej nóżki mu je wycinali.

 

Po tej męce, dziecinę na pół już żywą, tenże Tobiasz który je był porwał, podniósł w górę, i z drugim żydem trzymał je za nóżki i ręce jakby rozkrzyżowane, a przez ten czas każdy ze znajdujących się tam Żydów, przystępował z kolei i dwoma igłami kłuł ciałko jego od głowy, do stóp i wysysał krew sączącą się, gdy tymczasem drudzy przeraźliwie wrzeszczeli: "Jakośmy Jezusa, Boga chrześcijańskiego, zabili tak i tego zabijmy, niech tak nieprzyjaciele nasi na wieki pohańbieni zostaną". Nareszcie po całogodzinnej męce takowej, święta dziecina przeznaczona od Boga, aby dla imienia Pana Jezusa śmierć męczeńską poniosła, wzniósłszy oczki do nieba (jak to sami Żydzi w procesie im wytoczonym zeznali), skonała, i poszła do Nieba po koronę męczeńską.

 

Ciałko jego wrzucone nazajutrz w rzekę, odkryto, a z rodzaju ran jego wpadłszy na ślad sprawców zbrodni, i uwięziwszy ich, wyśledzono całą prawdę i winnych ukarano. Zwłoki świętego tego dziecięcia, pochowane zostały uroczyście w kościele świętego Piotra w Trydencie, i tam niezwłocznie licznymi cudami słynąć poczęły. Męczeństwo jego nastąpiło dnia dwudziestego czwartego marca roku Pańskiego 1475.

 

POŻYTEK DUCHOWNY

 

Widzisz do jakiego stopnia zaślepienia i okrucieństwa, doprowadza niewiernych Żydów odrzucenie przez nich łaski odkupienia, którą im szczególnie jako narodowi wybranemu, przyniósł Zbawiciel. Niech cię to uczy jak ciężko karze sprawiedliwość Boska, nieodpowiadanie łaskom, jakimi miłosierdzie Jego nas obdarza, i niech cię to pobudza do jak najwierniejszego z nimi współdziałania.

 

MODLITWA (Kościelna)

 

Boże! niewinności Odnowicielu, dla imienia którego, błogosławione niewiniątko Szymon, okrutnie zamordowane zostało przez wiarołomnych Żydów, daj nam za jego zasługami, uchować się od zepsucia tego świata, a dostąpić zbawienia w ojczyźnie Niebieskiej. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg po wszystkie wieki wieków. Amen.

 

Na tę intencję: Zdrowaś Maryja.

 

–––––––––––

 

 

Ojca Prokopa, Kapucyna, Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku, z przydaniem do każdego pożytku duchownego i właściwej modlitwy, tudzież na wszystkie uroczystości i święta krótkie nauki. Wydanie nowe z wizerunkami Świętych. Część I. KATOLICKIE TOW. WYDAWNICZE "KRONIKA RODZINNA". Warszawa, PODWALE 4, ss. 181-183. (2)

(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono; przypisy od red. Ultra montes).

 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Pozwolenie Władzy Duchownej:

 

Nihil obstat

 

Dr. A. Fajęcki

 

Censor.

 

 

N. 137.

 

IMPRIMATUR

 

Varsaviae, die 9 Januarii 1928 anni

 

Vicarius Generalis

 

X. Dr. St. Gall.

 

[L. S.]

[CURIA ARCHIEPISCOPALIS VARSAVIENSIS]

 

Notarius

 

V. Majewski.

 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Przypisy:

(1) "Tridenti passio sancti Simeonis pueri, a Judaeis saevissime trucidati, qui multis postea miraculis coruscavit". – Martyrologium Romanum, Gregorii Papae XIII iussu editum, Urbani VIII et Clementis X auctoritate recognitum, ac deinde anno MDCCXLIX Benedicti XIV opera ac studio emendatum et auctum. Tertia post typicam editio iuxta primam a typica editionem anno MDCCCCXXII a Benedicto XV adprobatam, propriis recentium Sanctorum officiorumque elogiis expleta, Sacrae Rituum Congregationis curis impressa. Typis Polyglottis Vaticanis – A. D. MDCCCCXLVIII (1948), p. 68.

 

"W Trydencie cierpienie świętego chłopca Symeona, którego żydzi w okrutny sposób zamordowali. Później zajaśniał licznymi cudami († 1475)". – Martyrologium rzymskie, oraz elogia świętych i błogosławionych z niektórych martyrologiów zakonnych. WYDAWNICTWO APOSTOLSTWA MODLITWY. Kraków [1967], s. 96.

 

(2) Por. 1) Ks. Piotr Skarga SI, Żywoty Świętych. Męczeństwo pacholęcia Symona Trydenckiego, od żydów umęczonego.

 
© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMX, Kraków 2010

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ: