Wielkie bankructwo umysłowe

(Rzecz o nowoczesnym skrajnym sceptycyzmie)

Ks. Władysław Michał Dębicki

II.

Kwintesencja skrajnego sceptycyzmu. Iluzjonizm absolutny. Solipsyzm.

Zanim poznamy bliżej głównych przedstawicieli nowoczesnego radykalnego sceptycyzmu, wypada naprzód streścić w rysach zasadniczych jego teorię, aby czytelnik z góry wiedział, czym jest w istocie ten, iż tak rzekę, fanatyzm logiki, ta namiętność doprowadzania racjonalistycznych konsekwencji do granic ostatecznych. Uczynić to można z całym bezpieczeństwem, sam bowiem obiektywny wykład tej teorii jest już dostatecznym jej potępieniem. Nie ulega wątpliwości, iż przewrotna argumentacja sceptycyzmu, mimo całą grozę swych założeń i wniosków, nikogo stanowczo nie przekonywa. Każdy człowiek, zdrowy na umyśle, nie wyłączając nawet samych najbardziej krańcowych zwolenników filozoficznego wątpienia, względem argumentacji sceptycyzmu zachować się musi przynajmniej... sceptycznie i powiedzieć może, co wyrzekł Byron o teorii anglikańskiego biskupa Berkeley'a, którego poznamy później jako najgłośniejszego w nowych czasach propagatora pyrronizmu:

Gdy biskup Berkeley rzekł: "Materii nie ma", –
Bez treści zdało się być takie zdanie.
Jednakże mówią, że próby wytrzyma.
Że mózg najtęższy jest za wiotki na nie.
Lecz któż w nie wierzy? Gdy swymi oczyma
Zobaczę, że się ciało niczym stanie,
Uwierzę, iż świat jest złudą, iż zdrowy
Rozsądek noszę, chociaż nie mam głowy...

"Don Juan", pieśń XI.

Dla kogo powaga Kościoła jest portem i kotwicą w żegludze żywota, kto wyznaje teorię poznania, głoszoną przez sławnych mistrzów scholastyki: św. Anzelma, św. Tomasza z Akwinu i Jana Duns-Scota; kto idzie za Arystotelesem, Bacon'em z Werulamu i Leibnitz'em, słowem, kto się trzyma tak zwanego umiarkowanego realizmu, ten z pewnością zdrowego rozsądku nie wyrzecze się nigdy i rozumowaniu sceptyków słuszności nie przyzna.

Największa liczba argumentów krańcowego sceptycyzmu skierowana jest przeciw istnieniu zewnętrznego świata materii. Wszystkie ciała, zwane materialnymi, wszystkie góry, morza, rzeki, drzewa, miasta i organizmy żyjące, słowem wszystko, o czym się mówi, że podpada pod zmysły, że istnieje zewnętrznie jako przedmiot widzialny i dotykalny, jest, według doktryny, która nas zajmuje, produktem złudzenia, albowiem wszelkie zjawisko, zwane ciałem, istnieje nie zewnątrz umysłu, ale w samym umyśle jako jego wyobrażenie. "All those bodies which compose the mighty frame of the world have no subsistance without the mind. (Wszystkie ciała, tworzące olbrzymią postać świata, nie istnieją poza umysłem)". W tych słowach Berkeley'a (1) i w często przez sceptyków niemieckich używanej formule: Die Welt ist nichts als unsere Vorstellung (świat jest niczym więcej, tylko naszym wyobrażeniem) streszcza się cały system. Ponieważ jednak na przekór temu, że cały świat materialny istnieje tylko w naszym umyśle, jako czysto osobiste nasze wyobrażenie, ludzie uważają zawsze tenże świat materialny za coś zewnętrznego i zgoła niezależnego od umysłu, oczywistą jest rzeczą, powiadają sceptycy, że ludzie są "ofiarami ciągłego szachrajstwa natury (Opfer der beständigen Naturprellerei)", jak się wyraził pewien pyrronista niemiecki. Życie człowieka świadome jest więc niczym więcej, tylko senną halucynacją. Życie snem a świat złudzeniem – taka jest kwintesencja radykalnego sceptycyzmu, który z tej właśnie racji przezywany też bywa iluzjonizmem absolutnym (2).

Abyssus abyssum invocat. Sceptyk, nie uznający żadnego hamulca dla rozumu, nie cofa się przed niczym i brnie jeszcze dalej w rozpaczliwym swym wnioskowaniu. Ponieważ, mówi, "niezbitym" jest pewnikiem, że wszystkie ciała, zwane materialnymi, są złudzeniami, przeto i moje własne ciało oraz wszyscy bez wyjątku ludzie, którzy także przedstawiają mi się tylko jako ciała czyli bryły materii, są również złudzeniami. Stąd wniosek oczywisty, że byt realny ma tylko moje "ja" bezcielesne ze swymi również bezcielesnymi uczuciami, wyobrażeniami i pojęciami, których pewne kombinacje wytwarzają w tymże "ja" fantasmagorię wszechświata. Istnieję więc tylko ja, snujący halucynacje w chronicznej jakiejś malignie!!...

Do tej ostateczności doprowadzony sceptycyzm nosi w terminologii filozoficznej nazwę solipsyzmu (od słów łacińskich solum = jedynie i ipse = sam), który to termin winien by, zdaniem moim, być zastąpiony przez wyrazy: "solegoizm" lub grecki "monegoizm", równie barbarzyńskie, ale dokładniejsze pod względem etymologicznym. Po polsku nazwać by to można, naśladując Trentowskiego, doktryną "samojaźni".

Solipsyzm tedy, solegoizm czy monegoizm albo samojaźń – tak się ma nazywać najwyższa mądrość człowiecza, taki jest plon ostateczny rozmyślań i badań, który głodem prawdy trawiona ludzkość otrzymała od racjonalizmu i niezależnej filozofii nowoczesnej, wyposażonej i wspartej tylu zdobyczami nauki!

Kto wie jakie usposobienie przeważa w świecie filozofów i uczonych, kto zna zarozumiałość i dumę tego cechu, ten się łatwo domyśli, iż w takiej formie, w takiej nagocie, bankructwo swoje nie wszyscy sceptycy obwieszczają światu. Są oni przecież najczęściej członkami akademii, profesorami uniwersytetów, redaktorami czasopism, autorami dzieł i traktatów. Obwijają tedy, jak mogą, w bawełnę nicość swej wiedzy i niemoc rozumowania, zamydlają oczy potokiem frazesów, hipotez, przenośni i sofizmatów; wymawiając: dwa razy dwa, dodają zaraz z powagą i namaszczeniem, że znaczy to nie cztery, lecz... pięć bez jednego. Nie brak wszakże i szczerych, którzy okazują ranę swego umysłu w całej szerokości i głosząc teorię, że "świat jest niczym więcej, tylko naszym wyobrażeniem", przyznają się do ostatecznej nędzy filozoficznej, do absolutnego iluzjonizmu, który jest niczym innym, tylko – solipsyzmem.

Czytelniku, wierz mi, ja nie przesadzam: z czarnego na białym, z wyznań najgłośniejszych filozofów i naturalistów – fizyków i fizjologów – przekonasz się o tym w dalszym ciągu mej pracy. Ja z całą świadomością i bólem głębokim piszę te słowa. Tyle wieków, tyle pokoleń walczyło o rzekomo najwyższe dobro, o swobodę myśli; tyle krwi dla tej swobody wylano; tyle umysłów pracowało – i po co? Żeby dojść do zwątpienia zwątpień do – solipsyzmu; żeby nie mieć nawet pewności, czy istnieje ziemia, czy istnieją ludzie, czy biją bratnie serca! ażeby wiedzę wszelką poczytać za urojenie, za uczone i wyrafinowane okłamywanie siebie samego! Okrutniejszej ironii pomyśleć niepodobna. Liberalizm myśli, racjonalizm bezwzględny ścigał mamidło swej prawdy, ścigał je uporczywie i długo; chciał zburzyć po drodze wszystko, co mu opór stawiało; wypowiedział wojnę wierze w Boga i cnotę, drwił z ideałów i nadziei ludzkości. Wreszcie pean tryumfu śpiewając, zdobycz swą pojmał... Wiemy, jaka to zdobycz!
 

Ks. Władysław Michał Dębicki, WIELKIE BANKRUCTWO UMYSŁOWE. Rzecz o nowoczesnym skrajnym sceptycyzmie naukowo-filozoficznym. Z dodaniem studium: Koniec wieku XIX-go pod względem umysłowym. Charakterystyka znamion szczególnych. Warszawa 1895, ss. 21-27.

Przypisy:

(1) A treatise concerning the principles of human knowledge. Wydanie Karola Krauth'a, 1886, § 6.

(2) Dowodzenie iluzjonistów na korzyść potwornej, albo, lepiej mówiąc, potwornie humorystycznej tezy, że zewnętrznie, poza umysłem, nie istnieje nic, że więc świat cały jest halucynacją, wytworzoną przez prawa (asocjacje) myślenia i czucia, sprowadza się do następujących trzech punktów głównych: Po pierwsze, mówią oni, każda rzecz, będąca częścią składową świata, zwanego materialnym, musi istnieć kiedyś i gdzieś, czyli znajdować się w czasie i w przestrzeni. Czas dzieli się na wieki, lata, miesiące, godziny i minuty, które nie bytują w naturze jako coś zewnętrznie realnego, ale są jedynie pojęciami, mającymi siedlisko tylko w umyśle. Tak samo rzecz się ma z przestrzenią, której części takie, jak mile, wiorsty, sążnie i łokcie, nie istnieją również zewnętrznie, ale są pojęciami umysłu. Nikt nie widzi ani stulecia, ani mili, ani godziny i sążnia, każdy je sobie tylko wyobraża. Czas i przestrzeń istnieją tylko w umyśle, że zaś wszystkie przedmioty, zwane materialnymi, muszą istnieć w czasie i przestrzeni, przeto wszystkie przedmioty istnieją tylko w umyśle!! Po drugie, wszystkie rzeczy materialne poznajemy tylko przez ich przymioty, takie jak: smak, woń, barwa, forma, ciężar itd. Otóż, zdaniem iluzjonistów, wszystkie te przymioty rzeczy są niczym więcej, tylko naszymi uczuciami i pojęciami, które całkiem błędnie przerzucamy na zewnątrz i przypisujemy rzeczom. Leży np. kawałek cukru. Dotykam go, rozumuje sceptyk, do języka i doznaję uczucia przyjemnego, które nazywam słodyczą; na tej zasadzie powiadam, że słodycz jest w cukrze. Tymczasem grubo się mylę, bo słodycz jest we mnie, w moim umyśle. Jeżeli bowiem zamiast kawałka cukru wezmę rozżarzony węgiel lub ostrą szpilkę i dotknę do tegoż mego języka, wówczas doznam uczucia bólu. Rozumując w tym razie tak samo, jak poprzednio o cukrze, winien bym powiedzieć, że ból istnieje w węglu lub szpilce. Tymczasem ponieważ ból nie istnieje w węglu ani w szpilce, tylko w moim umyśle (w mojej świadomości), przeto i słodycz istnieje nie w cukrze, ale w moim umyśle. Podobne rozumowanie stosują sceptycy i do wszystkich innych przymiotów materii, usiłując udowodnić, że wszystkie one są jedynie uczuciami albo pojęciami, istniejącymi wyłącznie w umyśle. Forma np., jako zbiór linii i powierzchni, jest rodzajem przestrzeni, będącej produktem pojęciowym; twardość jest uczuciem oporu, ciężar uczuciem ucisku; ciepło i zimno są także tylko uczuciami przyjemnymi albo przykrymi itd. Słowem, zdaniem iluzjonistów, jemy tylko uczucia i pojęcia, pijemy uczucia i pojęcia, przyodziewamy się i oddychamy samymi uczuciami. Niektórzy posuwają się do wyraźnego twierdzenia, że umysł jest twórcą całego świata ze wszystkimi jego zjawiskami, istotami, rzeczami!! Po trzecie, życie na jawie, dowodzą sceptycy, nie różni się niczym zasadniczo od sennego marzenia. We śnie, powiadają, równie głęboko jesteśmy przekonani o zewnętrznym istnieniu nieistniejących zewnętrznie przedmiotów, ludzi, zwierząt, sytuacji itp., jak na jawie wierzymy w istnienie naszych żyjących braci, krewnych, przyjaciół, naszych domów, miast itd. Jawa jest tylko snem konsekwentniejszym, dłużej trwającym i bardziej urozmaiconym od tego, co się zowie snem zwykłym. Tak twierdzi między wielu innymi najznakomitszy może z uczonych XIX-go stulecia, wielki badacz "natury" i "rzeczywistości", Hermann Helmholtz, wyraźnie – Helmholtz!!... Szczegółowiej będzie o tym mowa poniżej.

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Kraków 2005

Powrót do spisu treści
"Wielkiego bankructwa umysłowego"

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ: