Alpy
Św. Pius X, PapieżBeatissima Virgo Maria. Dominare nostri Tu et Filius.Ultra montesHerb zakonu Kartuzów. Stat Crux dum volvitur orbisPapież Pius XII

W obronie papiestwa i nieomylności Kościoła rzymskiego


LATINITAS | MARIOLOGIA | MSZA ŚW. I KAZANIA | KSIĄŻKI W DJVU | ARTYKUŁY I KSIĄŻKI W PDF | CYTATY ULTRA MONTES | "Pod sztandarem Niepokalanej"
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
MODLITWY I MEDYTACJE  |  PISMO ŚWIĘTE  |  OJCOWIE KOŚCIOŁA  |  ŚW. TOMASZ Z AKWINU  |  KATECHIZMY KATOLICKIE  |  HERETYCY I APOSTACI
WYZNANIE WIARY  |  DLA KATOLIKÓW RZYMSKICH  |  DEKLARACJA DOKTRYNALNA

*  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *
Habentes ergo pontificem magnum, qui penetravit caelos, Iesum Filium Dei, teneamus confessionem.
Mając tedy wielkiego arcykapłana, który przeniknął niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trwajmyż przy wierze.
(Hebr. IV, 14)
 


"Cavenda sunt autem, fratres dilectissimi, non solum quae sunt aperta atque manifesta, sed et astutae fraudis subtilitate fallentia. Quid vero astutius, quidve subtilius quam ut Christi adventu detectus ac prostratus inimicus, postquam lux gentibus venit et sospitandis hominibus salutare lumen effulsit, ut surdi auditum gratiae spiritualis admitterent, aperirent ad Deum oculos suos coeci, infirmi aeterna sanitate revalescerent, claudi ad Ecclesiam currerent, muti claris vocibus et precibus orarent, videns ille idola derelicta et per nimium credentium populum sedes suas ac templa deserta, excogitaverit novam fraudem, ut sub ipso christiani nominis titulo fallat incautos? Haereses invenit et schismata, quibus subverteret fidem, veritatem corrumperet, scinderet unitatem. Quos detinere non potest in viae veteris coecitate, circumscribit et decipit novi itineris errore. Rapit de ipsa Ecclesia homines; et dum sibi appropinquasse jam lumini atque evasisse seculi noctem videntur, alias nescientibus tenebras rursus infundit, ut cum evangelio Christi et cum observatione ejus et lege non stantes christianos se vocent, et ambulantes in tenebris habere se lumen existiment, blandiente adversario atque fallente, qui secundum apostoli vocem transfigurat se velut angelum lucis et ministros suos subornat velut ministros justitiae, asserentes noctem pro die, interitum pro salute, desperationem sub obtentu spei, perfidiam sub praetextu fidei, antichristum sub vocabulo Christi, ut dum verisimilia mentiuntur, veritatem subtilitate frustrentur. Hoc eo fit, fratres dilectissimi, dum ad veritatis originem non reditur, nec caput quaeritur, nec magisterii coelestis doctrina servatur". (S. Cyprianus, Episcopus Carthaginensis, De catholicae Ecclesiae unitate. Cracoviae 2013, p. 5. III. Maxime cavenda sunt schismata haeresesque)

-------------------

"Strzec się zaś należy, bracia najmilsi, nie tylko tego, co jest otwarte i widoczne, ale i tego, co subtelnością podstępnej zdrady mogłoby nas uwieść. Co zaś zdradliwszego, co subtelniejszego może być nad to, co odkryty i zwyciężony przez narodzonego Chrystusa nieprzyjaciel, kiedy zajaśniała światłość narodom i mającemu być ocalonym człowiekowi wzeszło światło zbawienia, aby głusi przez słuch przyjęli łaskę niebieską, aby ślepi otworzyli oczy ku Bogu, aby chorzy wzmogli się wieczystym zdrowiem, chromi biegli do Kościoła, niemi modlili się wyraźnymi głosy i modlitwami, – co, mówię, ten nieprzyjaciel, widząc porzucone bożyszcza i dla wzmagającej się liczby wiernych opuszczone swe siedziby i bóżnice, wymyślił nową zdradę, aby nawet pod mianem imienia chrześcijańskiego uwodzić nieostrożnych? Wymyślił oto herezje i odszczepieństwa, którymi by osłabił wiarę, sfałszował prawdę, rozerwał jedność. Zwodzi i oszukuje nowym błędem tych, których nie może utrzymać w ślepocie dotychczasowej. Porywa ludzi z łona Kościoła, kiedy im się zdaje, że się zbliżyli do światła i wybrnęli z ciemności nocnej tego świata; inne im – nieświadomym – gotuje ciemności, aby, nie trzymając się statecznie Ewangelii, ani jej i prawa jej nie wypełniając, mienili się chrześcijanami, i aby, chodząc w ciemnościach, sądzili, że postępują w światłości i szli za pochlebstwem i zdradą swego nieprzyjaciela, który, według słów Apostoła (2 Kor. 11, 14), pokazuje się im jako anioł światłości, i wysyła sług swoich jako sługi sprawiedliwości, którzy noc podają za dzień, zgubę za zbawienie; którzy rozpacz przeistaczają w nadzieję, przeniewierstwo w złudzenie wiary, antychrysta mają za Chrystusa, aby kłamiąc w sposób podobny nieco do prawdy, zdradzali prawdę subtelnością fałszu. To zaś dlatego się dzieje, bracia najmilsi, gdyż nie wchodzimy w źródło prawdy, nie szukamy głowy i nie zachowujemy nauki niebieskiego Mistrza". (Św. Cyprian, Biskup Kartaginy, O jedności Kościoła katolickiego. Kraków 2013, ss. 5-6. III. Przede wszystkim strzec się odszczepieństwa i kacerstwa)

"Pod sztandarem Niepokalanej". Czasopismo rzymskokatolickie. Nr 141. Styczeń 2022 (nowość)

"The Reign of Mary". No. 182. Fall 2021 (nowość)

"Beiträge". Nr. 161. Dezember-Januar 2021/2022 (nowość)

"Adsum". December 2021 (nowość)

Ks. René-Marie de la Broise SI. Religia i religie PDF )

O. Jan Jakub Scheffmacher SI. Katechizm polemiczny ( PDF )

"Antimodernist". Bożonarodzeniowy koncert w Watykanie PDF )

Pius II, Papa. Epistola ad Mahometem, Turcorum imperatorem ( PDF )

Ks. Ildefons Nowakowski SI. Fałszywe hasła. I. Każda wiara dobra ( PDF )

Ks. Dr Diodor Kołpiński. O powrót Rosji do Kościoła Katolickiego PDF )

Ks. Jakub Balmes. Fanatyzm i indyferentyzm, ich źródła i następstwa ( PDF )

Prof. Albert von Ruville. Metody pseudoreformatorów w walce z Kościołem ( PDF )

Św. Jan Chryzostom Biskup, Doktor Kościoła. O strzeżeniu się fałszywych proroków PDF )

Św. Franciszek Salezy Biskup, Doktor Kościoła. Kazanie o wieczności Kościoła świętego ( PDF )

"Przegląd Katolicki". Cudowne nawrócenie 200 muzułmanów w Damaszku do Kościoła katolickiego PDF )

"Myśl Katolicka". E. Kartka z dokumentu Piusa VI (dedykowana "międzywyznaniowcom" i "antyintegrystom")

Ks. Jakub Wujek SI, Bp Władysław Krynicki. Krótka nauka homiletyczna na niedzielę trzecią po Trzech Królach ( PDF )

Myra Davidoglou. Analyse logique et théologique de la thèse dite de cassiciacum ou considérations sur l'état actuel de l'Église

O. Hieronim Savonarola OP. Triumf Krzyża, czyli O prawdzie Wiary. IV. 7. Kompletna irracjonalność mahometańskiej sekty ( PDF )


NOWE ARTYKUŁY I KSIĄŻKI W FORMACIE PDF:

Abp Szymon Marcin Kozłowski, Metropolita Mohylewski. Kazanie na święto Trzech Królów. O obowiązku uczenia się Religii i zgubnych skutkach pochodzących z zaniedbania tej powinności HTM ) (nowość)

P. Fr. Carolus Thil OESA. Exercitatio theologica de locis, seu fontibus Theologiae Christianae. De Ecclesia Christi. De summa Catholicae Doctrinae circa veram Christi Ecclesiam HTM ) (nowość)

P. Fr. Carolus Thil OESA. Exercitatio theologica de locis, seu fontibus Theologiae Christianae. De Ecclesia Christi. De Notis verae Ecclesiae Christi. Propositio IV. Nota quarta distinctiva verae Ecclesiae, est, quod sit Apostolica primo ratione doctrinae, et secundo ratione suae originis, id est in perpetua, et non interrupta Pastorum suorum successione ab Apostolis HTM ) (nowość)

Abp Szymon Marcin Kozłowski, Metropolita Mohylewski. Kazanie na dzień Obrzezania Pańskiego. O potrzebie umartwienia i o Imieniu Jezus HTM ) (nowość)

Abp Szymon M. Kozłowski. Kazanie na dzień Bożego Narodzenia. O Tajemnicy Bożego Narodzenia i nauce wypływającej z jej rozważania HTM ) (nowość)

"Przegląd Kościelny". Monizm - nowa religia HTM ) (nowość)

Ks. Benedict Hughes CMRI. Neomaltuzjanie: Forsowanie mitu przeludnienia HTM ) (nowość)

O. Tomasz Młodzianowski SI. Ćwiczenia duchowne. O piekle HTM ) (nowość)

Ks. Jan Rostworowski SIEwolucja dogmatu w modernizmie HTM ) (nowość)

Ks. Jan Rostworowski SI. Objawienie i dogmat w teologii katolickiej a w teologii modernizmu HTM ) (nowość)

Ks. Benedict Hughes CMRI. Okupowany przez modernistów Watykan kończy z tolerancją wobec prawdziwej Mszy. Refleksje nad tzw. motu proprio "Traditionis custodes" HTM ) (nowość)

"Przegląd Powszechny". T. W. "Człowiek" Ernesta Hello HTM ) (nowość)

Ks. Antoni Langer SI. Cuda i ich znaczenie w dziejach Objawienia HTM ) (nowość)

Bp Mark A. Pivarunas CMRI. Nieomylność katolickiego Kościoła HTM ) (nowość)

Ks. Kevin Vaillancourt. Nowy Benedykt XVI: Jak należy go nazwać? HTM ) (nowość)

Ks. Peter Einig. Usprawiedliwienie (justificatio) HTM ) (nowość)

Ks. Benedict Hughes CMRI. Religia islamu: zagrożenie dla zachodniej cywilizacji HTM ) (nowość)

Ks. Franciszek Antoni Staudenmaier. Antychryst HTM ) (nowość)

Ecclesiae Magisterium. Uchwały i wyroki świętego Soboru Watykańskiego za Piusa IX 1869-1870 zebranego krótko wyjaśnione, wraz z obszernym a prostym wykładem artykułu Wiary "O nieomylnym nauczycielstwie Rzymskiego Papieża" przez X. Dra Józefa Krukowskiego, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego HTM ) (nowość)

*  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *

NOWOŚCI. OSTATNIO DODANE TEKSTY

(7, 1 STYCZNIA 2022, 27, 13, 1 GRUDNIA, 23, 18, 5 LISTOPADA, 29, 9 PAŹDZIERNIKA, 30, 23, 8 WRZEŚNIA, 31, 12, 10 SIERPNIA, 20, 10 LIPCA, 29, 14 CZERWCA, 30, 24 MAJA, 30, 20, 17, 13, 4 KWIETNIA, 31, 23, 16, 9, 5 MARCA, 27, 20, 9 LUTEGO, 27, 20, 6, 1 STYCZNIA 2021; 25, 12, 7 GRUDNIA, 28, 18, 12 LISTOPADA, 30, 22, 16, 7 PAŹDZIERNIKA, 30, 25, 15 WRZEŚNIA 2020)

Abp Szymon Marcin Kozłowski, Metropolita Mohylewski. Kazanie na święto Trzech Królów. O obowiązku uczenia się Religii i zgubnych skutkach pochodzących z zaniedbania tej powinności. PDF ) (Uroczystość dzisiejsza zowie się Świętem Zjawienia Pańskiego, bo przedmiotem jej jest potrójne objawienie Bóstwa Chrystusowego, dokonane, według podania, jednego dnia, to jest 6 stycznia, lubo nie w jednym roku. Najprzód, w osobie świętych trzech Królów, Mędrców Wschodu, objawił Chrystus Pan Bóstwo swoje narodom pogańskim, i wezwał je do wiary swojej, nauczającej znajomości prawdziwego Boga. Po wtóre, Bóstwo Jezusowe objawione zostało Żydom, kiedy wnet po chrzcie Chrystusa Pana w Jordanie, otworzyły się nad Nim niebiosa, Duch Święty w postaci gołębicy zstąpił nań, i dał się słyszeć głos Boga Ojca o Jezusie: "Ten jest Syn mój miły, w którymem upodobał sobie" (Mt. 3, 17). I po trzecie, w dniu dzisiejszym Jezus Chrystus przez pierwszy publiczny cud zdziałany w Kanie Galilejskiej objawił nieskończoną swoją, albowiem Boską wszechmocność i chwałę. Wszystkie te trzy tajemnice, Kościół nasz święty rozpamiętywa w nabożeństwie swoim w ciągu oktawy tej uroczystości; lecz dzisiaj szczególniej obchodzi pamiątkę powołania naszego do wiary, czyli pamiątkę zjawienia się Chrystusa świętym trzem Królom, którzy utajonego w ciele ludzkim Boga, jakby skarb w ziemi ukryty całemu światu objawili, i bałwochwalcze narody do wiary i uznania Boga prawdziwego za sobą pociągnęli, i dlatego zowią się pierwiastkami narodów, czyli pogan. Względnie do nas, są oni jakby drzwiami, przez które weszliśmy do Kościoła Chrystusowego; stąd powstał zwyczaj pisania na drzwiach domu trzech krzyżów i pierwszych liter imion świętych trzech Królów, Kaspra, Melchiora i Baltazara. Błogosławieni ci Mędrcy i Królowie, skoro ujrzeli proroczą gwiazdę wskazującą obiecanego Mesjasza, i skoro uczuli w sobie działanie łaski Bożej, jakby drugiej niewidomej gwiazdy, wnet szukali Zbawiciela, znalazłszy oddali Mu należny pokłon, i ofiarowanymi darami Go uczcili... Jak Mędrcy za przewodnictwem cudownej gwiazdy, tak my przez poznawanie i pełnienie wiary Chrystusowej mamy nieustannie dążyć do Boga w czasie doczesnej pielgrzymki. Stosownie przeto do ducha uroczystości, przypominającej nam obowiązek okazywania należnej czci i wdzięczności ku Bogu za nieocenione dobrodziejstwo powołania nas do wiary prawdziwej, zastanówmy się dzisiaj nad obowiązkiem dążenia do Boga przez coraz dokładniejsze poznawanie Go przez wiarę, czyli nad potrzebą uczenia się Religii Jezusa Chrystusa, i zwróćmy uwagę na zgubne skutki, wynikające z zaniedbania tej powinności) (nowość)

P. Fr. Carolus Thil OESA. Exercitatio theologica de locis, seu fontibus Theologiae Christianae. De Ecclesia Christi. De summa Catholicae Doctrinae circa veram Christi Ecclesiam. PDF ) (Ex his autem intelligitur primo, quomodo in particulari statuta et definitiones Conciliorum generalium vocantur statuta et definitiones Ecclesiae, tametsi, revera non procedant, nisi a Pastoribus Ecclesiarum particularium, idest ab Episcopis: nempe quia isti cum Romano Pontifice simul in Concilium congregati Ecclesiam universam repraesentant. Intelligitur secundo, quomodo ipsa singularia decreta de fide, et moribus Romanorum Pontificum dicuntur decreta Ecclesiae: nam cum Romano Pontifici in persona Petri, cujus ille successor est, a Christo singulariter collata fuerit potestas pascendi agnos et oves suas (Joan. cap. 21, vers. 15-17) et impositum onus generale confirmandi fratres (Lucae cap. 22, v. 32) propterea Romanus Pontifex repraesentat per se totam Ecclesiam, et potest sensu non malo etiam absolute Ecclesia nominari, ita quidem, ut quaecunque in scholis tradi solent de Ecclesia universim, singulari hoc titulo, nimirum propter plenitudinem potestatis Apostolicae, possint et debeant suo quaequae modo, etiam enuntiari de Romano Pontifice. Intelligitur tertio, quomodo Summus Pontifex, et reliqui inferiores Ecclesiarum Rectores universim vocantur, et vocandi sint Ministri Ecclesiae; nimirum ita vocantur non utique, quia sacramenta administrant, et reliqua perficiunt officia singulis propria, nomine, et auctoritate accepta ab Ecclesia, quatenus haec est societas fidelium, ut quidam falso arbitrantur, sed quia hanc ipsam fidelium societatem, sive Christi Ecclesiam docent, regunt, atque gubernant, nomine, et auctoritate accepta a Christo ipso, unusquisque in gradu suo, secundum propriam vocationem et ordinem, quem in Hierarchia Ecclesiastica tenet, et occupat. Quia autem diversae sunt sectae, et societates, quae se Christianas nominare amant: sicuti sunt primo haereticorum omnium v. g. Lutherana in Germania, Calvinistica in Helvetia, Protestantica in Anglia, Arminiana in Hollandia, et aliae alibi. Et secundo etiam illae Schismaticorum, ut Moscovitica, Rutena, et Graeca etc., hinc, ut vera Christi Ecclesia a societatibus istis discernatur, de fide tenendum est ex Concilio generali Constantinopolitano I cujus auctoritatem permulti etiam Pseudochristiani admittunt, quod nulla societas possit esse vera Ecclesia Christi, nisi fuerit una, Sancta, catholica, et Apostolica. Deinde de vera ista una, Sancta, catholica, et Apostolica Ecclesia de fide quoque tenendum est, quod extra illam salus aeterna obtineri nullo modo possit: unde S. P. Augustinus in sermone de gestis cum Emerito inquit: Salutem nemo habere potest nisi in Ecclesia catholica; extra Ecclesiam totum potest, praeter salutem; potest habere honorem, potest habere Sacramentum, potest cantare alleluja, potest respondere amen; potest Evangelium tenere; potest in nomine Patris, et Filii, et Spiritus Sancti fidem habere, et praedicare, sed nusquam nisi in Ecclesia catholica potest salutem invenire. Praeterea de eadem Ecclesia credendum est, quod in fide et morum doctrina errare non possit, et quod usque ad mundi finem visibilis existere, et perdurare debeat... Tertio neque haeretici publici, neque schismatici manifesti, neque Apostatae a fide, sunt membra verae Ecclesiae Christi: nam de haereticis publicis ait Paulus in Epist. ad Titum cap. 3, v. 10: Haereticum hominem post unam, et secundam correptionem devita, sciens quia subversus est, qui ejusmodi est, et delinquit, cum sit proprio judicio condemnatus. Profecto autem vitandus ab Ecclesiae membris nullam potest habere cum illis communem societatem: ergo haeretici publici non sunt membra verae Ecclesiae: idem patet de schismaticis manifestis: siquidem manifesti dici non possunt, nisi quia in aperto charitatem scindunt, et detrectant legitimis Pastoribus debitam obedientiam: ex quo fit, quod hoc ipso ab Ecclesia separati existant; unde tam de istis, quam de haereticis S. P. Augustinus in lib. de Fide, et Symbolo cap. 10 pronuntiat dicens, Quapropter nec haeretici pertinent ad Ecclesiam catholicam, quae diligit Deum, nec schismatici, quoniam diligit proximum. Apostatae autem ejurant sua sponte, et abjiciunt ex animo deliberato, sicuti fidem, ita etiam omne vinculum Religionis, ac proinde ad Ecclesiam Christi, quae religionem nutrit, et fovet, tanquam membra ejus, pertinere amplius non possunt) (nowość)

P. Fr. Carolus Thil OESA. Exercitatio theologica de locis, seu fontibus Theologiae Christianae. De Ecclesia Christi. De Notis verae Ecclesiae Christi. Propositio IV. Nota quarta distinctiva verae Ecclesiae, est, quod sit Apostolica primo ratione doctrinae, et secundo ratione suae originis, id est in perpetua, et non interrupta Pastorum suorum successione ab Apostolis. PDF ) (Deinde nihil notius est, quam quod populis occidentalibus omnibus, sicuti Christus, ita etiam Evangelium ipsius, et cum Evangelio omnia Christianae fidei mysteria, cujusmodi sunt praesertim Missae sacrificium, et sacramenta, non in alia lingua primitus innotuerint, et annuntiata sint, quam in latina, ac propterea quod usus linguae latinae in illis celebrandis, et in Orationibus publicis universim absolvendis, in tota occidentali Ecclesia antiquissimus sit, et jam ab ipsis Apostolis atque ab immediatis illorum successoribus solemniter consecratus; ex quo manifeste consequitur, quod usus linguae vernaculae in Psalmodia, in Missa, in administratione Sacramentorum, et in publica oratione universim, non tam veram, quam falsam potius, ab Apostolis minime institutam, et propterea abortivam Christi Ecclesiam denotare videatur, eo ipso, quia in celebratione mysteriorum Ecclesiae, non antiquam, et a primitiva Ecclesia ex Apostolorum institutione derivatam, Sanctis Ecclesiae Patribus probatam, observantiam, sed novam, et primis Christianis non usitatam in Ecclesiam introducere convincitur: ac proinde adversus haereticos, qui usum istum in Ecclesiam, praesertim in Missae celebratione introducere pertentant, merito prorsus Concilium Tridentinum Sess. 22 definivit: Non esse conveniens, ut Missa lingua vernacula celebretur; quanquam etiam istud hic praetermittendum non est, quod lingua vernacula in celebratione mysteriorum potest esse aeque communis apud sectas omnes, quae falso verae Ecclesiae Christi nomine gloriantur; ut per se patet, ergo nota ista a Luthero excogitata est etiam indifferens ad quamvis Ecclesiam significandam, ut adeo non possit veram a falsis discernere. Itaque generatim notae caracteristicae, quae scilicet, et notiores sunt, quam Ecclesia, omnibus obviae, et manifestae, et a Christo ipso institutae, et quae propterea simul sumptae veram Christi Ecclesiam ab omni alia palam secernunt, aliae non sunt, quam illae superiori capite jam memoratae, nimirum quod vera Christi Ecclesia debeat esse simul, una, Sancta, Catholica, et Apostolica, et quidem eo sensu, quem mox declarabimus. Dictum est autem simul sumptae: nam licet nulla ex praedictis notis, maxime eo sensu, quo mox explicabimus, alicui ex falsis christianorum sectis vere, et proprie conveniat, ac proinde etiam quaelibet ex illis seorsim spectata, capax quoque sit veram Christi Ecclesiam certo quodam modo manifestare, eamque a falsis secernere, nihilominus ut eadem evidenter discernatur, necesse est, ut omnes simul concurrant; neque satis est ad concludendum, quod societas aliqua sit vera Christi Ecclesia, si ostendatur, v. g. quod sit una, sed requiritur, ut ostendatur etiam, quod simul sit Sancta, Catholica, et Apostolica... Quod vera Christi Ecclesia debeat esse Apostolica primo ratione suae doctrinae, evidens est, et consentiunt etiam haeretici: nam vera Christi Ecclesia stare non potest sine sincera doctrina Christi; atqui sincera doctrina Christi alia non est, neque esse potest quam illa, quae tradita fuit ab Apostolis, quibus munus docendi a Christo commissum fuit, dum eis dixit: docete omnes gentes (Math. cap. 28, v. 19); deinde quod debeat esse Apostolica ratione originis suae, idest in continuata, et non interrupta successione Pastorum suorum ab Apostolis manifestissimum est: nam vera Christi Ecclesia debet utique originem suam habere ab illis, quibus commissum, ac attributum fuit jus fundandi, et instituendi Ecclesias: atqui jus istud commissum, et attributum fuit solis Apostolis, nam illis solis dixit Christus: euntes in mundum universum praedicate Evangelium omni creaturae (Marci cap. 16, v. 15). Praeterea Christus Dominus ita instituit Ecclesiam suam, ut voluerit, quod eadem regeretur, et gubernaretur a Pastoribus, quos ipse constituerat usque ad consumationem saeculi: etenim ut ait Paulus in Epistola ad Ephes. cap. 4, v. 11, Christus, quosdam quidem dedit Apostolos... quosdam Pastores, et Doctores, ad consummationem sanctorum in opus ministerii, in aedificationem corporis sui, donec occurramus omnes in unitatem fidei, et agnitionis Filii Dei: quod autem in doctrina Apostolica, et in successione Pastorum non interrupta ab Apostolis collocari debeat ratio verae notae, seu signi distinctivi, quo vera Christi Ecclesia a falsis omnibus Christianorum sectis discerni valeat, evidentissimum est ex eodem Apostolo, nam loco modo laudato vers. 14 affirmat a Christo praeter Apostolos, et Prophetas atque Evangelistas datos esse Pastores, et Doctores, ut jam non simus parvuli fluctuantes, et circumferamur omni vento doctrinae in nequitia hominum, in astutia ad circumventionem erroris. Profecto enim si haec postrema Apostoli verba jungantur cum illis, quae supra protulimus, clare videbitur, Pastores, et Doctores datos a Christo, sicut Apostolos, Prophetas, et Evangelistas in opus ministerii, in aedificationem corporis Christi, et quidem eousque, donec occurramus omnes in unitatem fidei, quae manifeste ostendunt, et commendant non solum doctrinam Apostolicam, sed etiam continuatam successionem Pastorum in eo quod ait, donec occurramus omnes, et praeterea quoque rationem signi distinctivi in eo, quod inquit: ut jam non simus parvuli fluctuantes... deinde quod pertinet ad Lutherum, Calvinum, Zuvinglium, et si qui alii sunt hujus generis haeretici, qui scilicet in Ecclesia baptizati, et legitime ordinati, ad munus aliquod Ecclesiasticum in sinu illius obeundum charactere aliquo insigniti fuerunt, utique isti omnes habuerunt originem ab Apostolis, a quibus sacra ordinatio, et missio apostolica universim suum habet principium: verum sicut ex vi ordinationis eorum non acceperunt aliam missionem, et successionem, quam praedicandi, et docendi doctrinam Ecclesiae Christi ab Apostolis ipsis acceptam, ita etiam dum novam doctrinam ab Ecclesia damnatam, scienter, et pervicaciter spargere ausi sunt, et propterea anathemate damnati, et ab Ecclesia juxta praeceptum Domini (Math. cap. 18, v. 17) inter ethnicos, et publicanos rejecti, ad eandem redire noluerunt, amiserunt hoc ipso originem, et missionem illam, quam in sacra ordinatione per successionem Apostolicam acceperant: atque per novam doctrinam ab Apostolis minime acceptam fabricaverunt sibi novam originem, quae ab ipsis suum sumpsit exordium, ita ut merito de singulis dici possit, quod de Novatiano pronuntiat S. Cyprianus in Epist. ad Magnum dicens: exiit Novatianus, in Ecclesia non est, et apostolica traditione contempta, nemini succedens, a seipso ortus est: ex quibus etiam istud intelligitur quod ad salvandam successionem non interruptam ab Apostolis satis non est habuisse originem Apostolicam, sed requiritur etiam ut successio ista conjuncta semper maneat cum apostolica doctrina, ad hoc ut origo Apostolica haberi merito, valeat pro nota distinctiva verae Ecclesiae Christi) (nowość)

Abp Szymon Marcin Kozłowski, Metropolita Mohylewski. Kazanie na dzień Obrzezania Pańskiego. O potrzebie umartwienia i o Imieniu Jezus. PDF ) (Dwie Tajemnice przypomina Ewangelia, któreśmy dopiero słyszeli: obrzezanie Dzieciątka, i nadane mu Imię Jezus; Kościół św. podaje nam obie do rozważania w uroczystości dzisiejszej. Obchodząc święto Bożego Narodzenia, głównie zastanawialiśmy się nad głębokością miłości i dobroci Boga, nad nieprzebranymi bogactwy Jego miłosierdzia: iż dla nas zstąpił z nieba na ziemię i stał się podobnym nam człowiekiem, aby przysposobił nas za synów swoich. Dzisiejsza uroczystość szczególniej rozpamiętywa tę prawdę, że Jezus Chrystus dlatego przyszedł na świat, aby nas zbawił, abyśmy oswobodzeni zostali z niewoli grzechu i śmierci przez uczestnictwo w zasługach Jego cierpień i męki. Jezus Chrystus poddał się dzisiaj pod uciążliwe prawo Starego Zakonu, aby nas z pod niego oswobodził; cierpieć dziś zaczął, iżby nam wesele przywrócił. Nie obowiązuje już nas prawo Mojżesza, albowiem ono było tylko figurą Chrystusowego prawa, było tylko cieniem przyszłych rzeczy. Ukazało się światło: cień zniknął; prawda się pojawiła: ustało podobieństwo. Dopełniając dzisiaj obrządku, który był godłem chrztu, gładzącego grzech pierworodny, tym samym przyjął na się postać grzesznika. I zaraz został nazwany Jezusem, to jest Zbawicielem: bo zaczął przelewać za grzeszników krew, którą już do ostatka oddał na krzyżu. Taka to jest wysoka godność duszy naszej! "Patrz, woła Augustyn św., za jaką cenę kupił, a zobaczysz co kupił". Tak więc, Nauczyciel Najświętszy, oświecający każdego człowieka na ten świat przychodzącego, Prawodawca od którego Mojżesz odebrał prawo, i który zapisał prawo na sercach wszystkich ludzi, stał się posłusznym dziś Zakonowi; Najwyższy Sędzia, przenikający serc skrytości, wydał na siebie wyrok tak srogi. Dlaczegoż to uczynił? Oto, abyśmy kochali Go jako naszego Nauczyciela; ulegali Mu, jako naszemu Prawodawcy, i lękali się jako sprawiedliwego Sędziego; stał się posłusznym, aby nas posłuszeństwa nauczył; dokonał dziś Zakon Stary, a ustanowił Nowy. Przyjął, jak się wyraża Apostoł, obrzezanie ciała, a dał obrzezanie serca, w duchu nie w literze (Rzym. 2, 29)) (nowość)

Abp Szymon Marcin Kozłowski, Metropolita Mohylewski. Kazanie na dzień Bożego Narodzenia. O Tajemnicy Bożego Narodzenia i nauce wypływającej z jej rozważania. PDF ) (Narodzenie Jezusa Chrystusa, czyli przyjście na świat Syna Bożego w ciele ludzkim, jest tajemnicą objawu niepojętej miłości Boga ku ludziom. Bo zaiste, była to niewysłowiona i zdumiewająca miłość, przez którą Bóg zesłał światu Odkupiciela, aby przezeń wszystkich ludzi, pomimo całej ich niegodności, mógł przysposobić za synów swoich i przywrócił im przez grzech utracone prawo do dziedzictwa w chwale niebieskiej. Przeto Kościół św. rozważając tę prawdę, w zachwycie radości i podziwu słowy Pisma św. tak się odzywa: "Tak Bóg umiłował świat, iż Syna swojego jednorodzonego dał, aby wszelki który wierzy weń nie zginął, ale miał żywot wieczny" (Jan 3, 16). W stworzeniu z niczego świata szczególniej się uwydatniła potęga Boga; Opatrzność rządząca tymże światem jest nieustającym dowodem Jego mądrości; sprawiedliwość Jego w zupełności zostanie wyświecona w dniu sądu powszechnego; nieprzebraną zaś swoją dobroć i miłość szczególniej objawił Bóg przez tajemnicę wcielenia Syna swojego. Albowiem wówczas tylko kiedy Bóg tak dalece się uniżył, iż stał się podobnym nam człowiekiem a nawet małym dzieciątkiem, ludzie zaczęli pojmować tę nieskończoną Jego miłość i pobudzać się do wzajemnej ku Niemu miłości. A ponieważ człowiek zwykle stara się poznać to co pokocha: przeto od chwili przyjścia na świat Jezusa ludzie z większą gorliwością zaczęli szukać poznania prawdziwego Boga, i w miarę tej znajomości oddawali Mu cześć należną i w tym znajdowali prawdziwe szczęście, pełne zaspokojenie pragnień swej duszy stworzonej na obraz i podobieństwo Boże. Dlatego przy narodzeniu Chrystusa Pana dało się słyszeć śpiewanie Duchów niebieskich: "Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli" (Łk. 2, 14). Druga osoba Trójcy Przenajświętszej, jednorodzony Syn Boski biorąc ciało swe z ciała przeczystej dziewicy Maryi, nie przestając nigdy być prawdziwym Bogiem stał się razem i prawdziwym człowiekiem, a tym samym został bratem naszym, bo kością z kości naszej i ciałem z naszego ciała. Jakże więc słusznie możemy się weselić z tak chwalebnego wywyższenia i niepojętego dostojeństwa ludzkiej naszej natury, którą jako już nierozdzielnie połączoną z naturą Boską w jednej Boskiej osobie Jezusa, czczą i wysławiają Aniołowie i wszystkie stworzenia) (nowość)

Ks. Maciej Józef Scheeben, O. Euzebiusz Nieremberg SI. Uwielbienia łaski Bożej (uzupełniono)

Ks. Maciej Józef Scheeben, O. Euzebiusz Nieremberg SI. Uwielbienia... IV. 4. Łaska Boża daleko więcej nas uszczęśliwia, aniżeli łaska ludzka. (Ponieważ największa część ludzi szuka szczęścia swego tutaj na ziemi, nie tyle w łasce Bożej, jak raczej w łasce ludzkiej a szczególnie w łasce wielkich i królów tej ziemi, przeto musimy się i do tego zniżyć, chociaż wielom może się to wydawać nieodpowiednim, iż porównamy łaskę Bożą z łaską ludzi w tym celu, abyśmy się przekonali, która też z tych dwóch łask więcej nas uszczęśliwia w tym życiu ziemskim. Gdy łaskę Boga posiadamy, nie potrzebujemy wcale łaski ludzkiej, albo też, osiągniemy ją bez wątpienia z pomocą Bożą; Bóg bowiem może nas za pomocą swej łaski tak zachować przed niechęcią ludzi i królów, iż nam nie będą mogli zaszkodzić. Przeciwnie względy królów i potężnych tej ziemi nic nam nie pomogą bez łaski Bożej; nie potrafią one nas zachować od skutków niełaski Bożej. Raczej jeżeli ich zanadto poszukujemy i kochamy je stają się częstokroć przyczyną, dla której popadamy u Boga w niełaskę; bo aż nazbyt często żądają ludzie od nas rzeczy takich, jakich nie możemy pogodzić z naszym sumieniem i z naszym posłuszeństwem względem Boga. Biada nam, jeżeli dla zachowania tych względów więcej się ludzi boimy niż Boga! Wszakże tak powiada Duch Święty przez usta Psalmisty: "Bóg rozsypał kości tych, którzy się ludziom podobają" (Ps. 52, 6). Razem z nimi poginiemy i za późno spostrzeżemy, iż opieraliśmy nadzieję naszą na trzcinie słabej i chwiejnej a nie na opoce niewzruszonej) (nowość)

"Przegląd Kościelny". Monizm - nowa religia. PDF ) (Zbadanie materii jest tedy zbadaniem Boga, a zatem jest nauka religią i odwrotnie religia nauką. Monizm jest łącznikiem obu. Jakież tedy, pytamy się, są główne artykuły wiary, nauka moralna, dogmatyka i moralna tej religii? Czy potrzeba i tam wierzyć? Czy jest wyznanie wiary, chociaż i nie apostolicum, ale może Haeckelianum, na które przysięgać trzeba? Ależ i dzisiejsza nauka przyrodnicza ma swoje artykuły wiary a więc i jej religia, monizm. I otóż uzasadnienie. W badaniu przyrody jest granica. Tę granicę pociągnęła niedoskonałość naszych organów poznania. Powstają więc "luki, które empiryczne badanie przyrody w budowie nauki otworem pozostawić musi". Aby te luki zatkać, trzeba do hipotez się uciec. I chociaż nie mamy na to dowodów, to jednak musimy je zużyć, o ile nie sprzeciwiają się rozumnemu poznaniu przyrody. Takie rozumne hipotezy są naukowymi artykułami wiary. Tak wedle monistycznego katechizmu przyszłości... W tej religii jest Spinoza uważany za pierwszego arcynauczyciela Kościoła – Goethe pierwszym teologiem i moralistą. I Shakespeare'a chce Haeckel reklamować dla tej nowej religii; jednakże później musi sobór monistyczny to rozstrzygnąć, ponieważ niektóre głowy przewrotne za katolika go uważają. W świątyni nie można nikomu pomnika do dzisiaj postawić. Haeckel poleca Fryderyka II Hohenstaufę i Fryderyka Wielkiego. Obok ostatniego stanie i Wolter. Darwina pamięci przeznaczą święto. Tu występuje już Haeckel widocznie jako szarlatan religijny; jego monizm to zwyczajny pył uliczny, a książki objaśniające i uwielbiające ten system to apoteoza Darwina i wyniesienie ponad wszystko nauk przyrodniczych. Jean Paul powiedział kiedyś: "Eubulides wynalazł siedem fałszywych konkluzji, każda namiętność wynajduje ich siedem razy siedem". W nieprzyjaciołach chrześcijaństwa wre prawdziwa namiętność, aby mu z pod nóg usunąć podstawy i wszystko, co aż dotąd za prawdziwe przyjęte zostało, przedstawić za nierozumne. Jakiego gwałtu dlatego na logice się dopuszczają, jak dławią niemiłosiernie zdrowy rozum, to pokazał Haeckel, kiedy swoją nową religię utworzył. Do tego samego celu, co Haeckel, do panteistycznego jednolitego poznania natury, przychodzi inny filozof, Fryderyk Paulsen. I on oddaje prawdziwą filozofię na służbę monizmowi. Haeckel trochę niezgrabnie wziął się do dzieła, Paulsen ostrożniej i delikatniej, dlatego trudniej jest odkryć jego sofizmaty. Woluntarystyczna filozofia, tak brzmi nowy wynalazek z apteki filozoficznej. Nie dotyka ona chrześcijaństwa, a budzi apetyt do monizmu... My zaś na to wszystko powtarzamy z Cyceronem: Nihil est tam absurdum, quod non ab aliquo philosophorum dicatur) (nowość)

Ks. Benedict Hughes CMRI. Neomaltuzjanie: Forsowanie mitu przeludnienia. PDF ) (Krótko mówiąc, Malthus twierdził, że wzrost liczby ludności prowadzi do ubóstwa, nędzy i głodu. Krytycy podkreślają jednak, że nie przewidział on korzyści płynących z rodzącej się rewolucji przemysłowej. Mechanizacja rolnictwa prowadziła do coraz większej produkcji żywności, która mogła wyżywić rosnącą populację. Bez względu na to, współcześni maltuzjanie nadal podtrzymują przekonanie, że rosnąca liczba ludności na świecie doprowadzi do katastrofy. Dwudziesto- i dwudziestopierwszowiecznych neomaltuzjan jest legion. Paul Ehrlich był jednym z nich. W 1968 roku wydał książkę zatytułowaną The Population Bomb (Bomba demograficzna), w której przepowiadał zagładę świata. Twierdził, że wzrost liczby ludności spowodowałby jedynie na całym świecie głód i pogorszenie stanu środowiska. Ubolewał nad ciągłym wzrostem liczby ludności. Prawda jest jednak taka, że prognozy Ehrlicha okazały się fałszywe – i to wszystkie! Nawet kraje (takie jak Chiny), które wprowadziły kontrolę liczby ludności, teraz zachęcają do jej wzrostu. W swojej książce Ehrlich daje rady, co należy zrobić, aby powstrzymać wzrost populacji, w tym takie rzeczy jak dodawanie "doraźnych środków sterylizujących" do wody lub podstawowych produktów spożywczych. Zachęcał do opracowania "lepszych środków antykoncepcyjnych" oraz do stosowania aborcji, a także pragnął wprowadzenia nowych przepisów nakazujących prowadzenie w szkołach edukacji seksualnej. Jeśli chodzi o jego neomaltuzjańskie przewidywania, że globalna klęska głodu jest tuż za rogiem, to Ehrlich całkowicie się pomylił. Wiele badań wskazuje na to, że choć głód nie został wyeliminowany ze świata, jego przyczyną jest zawsze niestabilność polityczna, a nie globalny niedobór żywności. Odpowiedzialni dziennikarze przyznali, że główną przyczyną niedożywienia i głodu jest polityczna korupcja, a nie przeludnienie. Sam Paul Ehrlich pozostał niewzruszony, odmawiając przyznania się do wielu swoich błędnych przewidywań i fałszywych założeń. Jak zauważył jeden z dziennikarzy, The Population Bomb jest "jedną z najbardziej spektakularnie absurdalnych książek, jakie kiedykolwiek opublikowano") (nowość)

Ks. Zygmunt Storchenau SI. Wiara Chrześcijanina jaką być powinna. ("A więc chrześcijańska wiara musi być, w najwyższym stopniu, stałą i niezachwianą. Jest to wymaganie jej Boskości, jest to jej znamię istotne i wyłączne, bez którego ona od razu przestaje być Boską i przeradza się w czysto ludzką, naturalną, przed Bogiem zasługi pozbawioną. Ale skądże bierze się taka jej stałość? Z pewnością nie od zewnętrznych dowodów wiarygodności Objawienia, albowiem te po prostu nie wykluczają możliwego narzucania wątpliwości, chociażby nierozsądnych i głupich. Ona pochodzi z wewnętrznej i sobie właściwej pobudki, z nieomylnej powagi Boga, który za pośrednictwem Objawienia, do ludzi przemawia. Ponieważ jest metafizycznie jasnym i pewnym, że Bóg, jako pierwsza, nieskończona i istotna Prawda i Mądrość, gdy przemawia, zawsze prawdę mówi i na żaden sposób nigdy nieprawdy mówić nie może, dlatego, z powodu Boskiego świadectwa, o tej wielkiej prawdzie jasno przekonany rozum, tak silnie, tak niewzruszenie przystaje na objawioną przez Boga tajemnicę, że, ani jakąś wątpliwością, ani obawą, ani chwiejnością nie daje się od niej na żaden sposób odwieść. Wprawdzie nie od samego rozumu to pochodzi, albowiem tenże rozum chciałby we wszystko wejrzeć, a że objawionych tajemnic nie przenika, dlatego żadna jasność poglądu nie zmusza go do ich przyjęcia, jak to, przy jasnych i ze siebie zrozumiałych zasadach naturalnego poznania, się dzieje. Ale on je przyjmuje, na rozkaz wolnej i przez nadprzyrodzoną łaskę Zbawiciela obudzonej, pobudzonej i wspomaganej woli, ta zaś, gdy z najwyższą moralną pewnością poznał, że Bóg tajemnicę rzeczywiście objawił, od wszelkich innych myśli go odciąga i ku rozmyślaniu nieomylnej Boskiej powagi go zwraca, kieruje i przyciąga. I wtenczas, jakoby opanowany i ujęty podziwem, z całą energią i stałością przystaje na objawioną tajemnicę, jako na najpewniejszą, niewątpliwą prawdę. A tak, gdy dotychczas wyświeciliśmy konieczną stałość wiary chrześcijańskiej, odnośnie do jej przyczyn, przypatrzmy się teraz jej skutkom, które są nadzwyczajnie wielkiej wagi. Jak długo tylko ktoś jedną jedyną objawioną prawdę, np. nierównorzędność wszystkich chrześcijańskich religii, albo jedynie zbawiającą siłę katolickiej wiary uporczywie zaprzecza, a nawet w sercu swoim świadomie i umyślnie wątpliwości dopuszcza, traci wiara swoją istotną stałość, a człowiek z góry wpojoną sobie cnotę wiary i z tego powodu on, w oczach wszystko widzącego Boga, który serca i nerki przenika, od razu przestaje być chrześcijaninem, chociaż u swoich bliźnich jest nim, co do nazwy i pozorów. Jakże więc ostrożnie powinien się Chrześcijanin zachowywać, jak troskliwie serce swoje strzec przed pokusami, które z zewnątrz i wewnątrz go nagabują! Ale czy u dzisiejszych Chrześcijan znaleźć można taką baczność, taką troskliwość? Ach! u jak niewielu! u jak niewielu!", – ss. 60-61) (nowość, djvu)

O. Jean Baptiste Lemius OMI. Katechizm o modernizmie według Encykliki Ojca Świętego Piusa X "Pascendi Dominici gregis". ("P. – Jaki to pierwszy obowiązek Pan nasz Jezus Chrystus włożył na Namiestnika Swego? O. – Ojciec Św. Pius X odpowiada: «Poruczony Nam od Boga urząd pasterski nad owczarnią Chrystusową obejmuje przede wszystkim zadanie, określone przez Chrystusa, zachowania jak najczujniej skarbu wiary, przekazanej wiernym, przed nowymi, niekościelnymi pojęciami i zarzutami nieprawej nauki». P. – Czy czujność ta była zawsze potrzebną? O. – «Tej czujności Najwyższego Pasterza potrzeba ludowi katolickiemu po wszystkie czasy; za sprawą bowiem nieprzyjaciela rodzaju ludzkiego nie zbywało nigdy na ludziach ‘mówiących przewrotności’ (Dz. Ap. XX, 30), ‘próżnomównych i zwodzicieli’ (Tyt. I, 10), ‘błądzących i w błąd uwodzących’ (II Tym. III, 13)»", – s. 1) (nowość, djvu)

P. Giovanni Battista Lemius OMI. Catechismo sul modernismo secondo l'Enciclica "Pascendi Dominici gregis" di Sua Santità Pio X. ("D. Qual'è il primo dovere assegnato da N. S. al Sovrano Pontefice? R. S. S. Pio X ci risponde: «L'officio divinamente commessoci di pascere il gregge del Signore fra i primi doveri, imposti da Cristo, ha quello di custodire con ogni vigilanza il deposito della fede trasmesso ai santi, ripudiando le profane novita di parole e le opposizioni di una scienza di falso nome». D. Questa provvidenza fu sempre necessaria in ogni tempo? R. «Questa provvidenza del Supremo Pastore non vi fu tempo che non fosse necessaria alla Chiesa cattolica: stanteché, per opera del nemico dell'uman genere, mai non mancarono uomini di perverso parlare (Act. XX, 30), cianciatori di vanità e seduttori (Tit. I, 10), erranti e consiglieri agli altri di errore (II Tim. III, 13)»", – p. 13) (nowość, djvu)

P. Anselmus Stolz OSB. Manuale Theologiae Dogmaticae. - De Ecclesia. ("Catholicitatem Ecclesiae intelligunt auctores moderniores multi de universalitate propagationis ad omnes populos. Ecclesia est catholica, «quoniam in omni gente, populo, natione, sexu, condicione longe lateque patet». De hac nota iam antiqui auctores egerunt, probantes contra haereticos (praesertim S. Augustinus contra Donatistas) Ecclesiam Christi debere esse universalem, cum apostoli ad omnes gentes missi sint; unde pars haeretica Donati – sic S. Augustinus – non potest esse vera Christi Ecclesia, cum in Africa tantum exsistat. Quomodo tamen catholicitas Ecclesiae salvaretur, si maior pars fidelium ab ea deficeret, immo si Ecclesia (quod absurdum forsitan non est) ad unam provinciam restringeretur? Respondet M. Cano (De locis theologicis, 4, 6, ad 13): «Satis est Ecclesiam semel in toto mundo esse fusam, ut etiam tum vere catholica dicatur. Nempe eadem Ecclesia est, eandemque fidem tenet, quam apostoli in universa terra vulgarunt". Similiter S. Robertus Bellarminus (De notis Ecclesiae, 4, 7)", – pp. 55-56) (nowość, djvu)

Johann Peter SilbertŻywot Najświętszej Maryi Panny Bogarodzicy (uzupełniono)

Johann Peter SilbertŻywot Najświętszej Maryi... Księga piąta. §. III. Życie Jezusa w domu rodzicielskim. - Ukazuje się w dwunastym roku wieku swojego w kościele Jerozolimskim. (1. Pod widoczną opieką Boga i Jego aniołów opuściła święta familia Egipt, powróciła nazad przez straszną pustynię piaszczystą i odetchnęła już ojczystym powietrzem. Stanęli już w Galilei i z radością spoglądali na swe miasto Nazaret, co wieńczyło wzgórek, na którym było zbudowane. Nad ich skromnym domkiem czuwało Boskie oko; zastali go tak jak go odeszli, albowiem widok świętego domku, w którym się stały tak wielkie tajemnice niebieskie, wzniecał u wszystkich tajemne i religijne poszanowanie, tak, że w czasie ich długiej niebytności nikt się nie ważył ani przystąpić do niego. Tu więc dzięki składali Najwyższemu, którego święta Opatrzność bezpiecznie ich oprowadziła i przyprowadziła. 2. Zaraz po ich przybyciu powrócił gospodarz, którego Pan nad swą familią postawił, nazad do swoich prac zwyczajnych. Słodkim było dla niego to wspomnienie, że pracuje dla ulubieńca niebios i swego własnego serca. Najświętsza Panna Matka zaś pracowała i rozmyślała, pracowała w głębi swego serca, i zastanawiała się z niebieską radością, jak Jej Boskie dziecię wzrastało i sił nabierało, będąc pełne mądrości, i jak Boska łaska w Nim mieszkała. Ale też i w swej najwyższej słodyczy nie zapominała najpokorniejsza Panna, że Jezus jest Synem Ojca niebieskiego, że jest Bogiem w ludzkiej postaci, i poczytywała się tylko za służebnicę Jego. Często widywała z rozczuleniem serca, jak się On do spokojnej izdebki udawał, tam upadł na ziemię, przed swym Ojcem Przedwiecznym zatapiał się w rozmyślaniu Boskich tajemnic; często także widywała z boleścią serca, jak gorzkie łzy wylewał nad wiecznym zatraceniem tylu dusz ludzkich; jak się za nie ofiarował i jako wszechmocny Pośrednik o nawrócenie grzeszników do swego Ojca niebieskiego się modlił) (nowość)

"Traditio". Neokościół w USA ponownie zmienia swój "obrzęd inicjacji" (dawniej chrzest). Status tych "inicjacji" zmienił się z wątpliwych w 1972 roku na prawdopodobnie nieważne w 2021 roku. PDF ) (Neokościół jest tak pogmatwany – i z pewnością nie jest katolicki. Na swoim półrocznym spotkaniu 18 listopada 2021 roku Konferencja Katolickich [sic] Biskupów USA – porzuciwszy "chrzest", o którym wielokrotnie wspomina Pismo Święte – po raz kolejny zmieniła obrzęd tego, co od 1972 roku nazywa "inicjacją". W tymże roku zmieniono tradycyjny, ważny sakrament chrztu na coś, co nazwano "obrzędem inicjacji", tak jakby dana osoba była przyjmowana do masonerii, a nie otrzymywała sakrament. Sakrament ten stał się w związku z tym wątpliwy, nawet bardziej wątpliwy niż protestanckie chrzty, które katolicki Kościół uznawał za ważne, choć świętokradcze i niedoskonałe – wtedy i tylko wtedy – gdy użyta została biblijna forma sakramentu (Ego te baptizo in nomine Patris et Filii et Spiritus Sancti – Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego). Obecnie biskupi modernistycznego neokościoła porzucili nawet swój wymyślony "obrzęd inicjacji" i zastąpili go przypuszczalnie nieważnym (fałszywym) nowym "porządkiem inicjacji". Nawet sam neokościół przyznaje, że wielu jego prezbiterów używa nieważnych, niebiblijnych formularzy, ale nie wydaje się, aby powstrzymywał swoich renegatów) (nowość)

Ks. Jan Rostworowski SIEwolucja dogmatu w modernizmie. PDF ) (Wszak wiemy, że w symbolu nie ma już żywego objawienia, lecz martwa jego skorupka! Któż ręczy, że tę skorupkę podobnym uczuciem jak poprzednik, wypełnić potrafi następca? Więc gdzież tu jedność i ciągłość i trwałość? Gdzie tu może być mowa o rośnięciu i rozwoju? Ta trudność nie uszła uwagi teologów modernizmu. Zrozumieli i oni, że w ich teorii rozwój depozytu wiary od pierwszej chwili rozbić się musi o niemożliwość przekazania z rąk do rąk rozwijającego się pierwiastka, przekazania, które tak pięknie, tak głęboko nazwano w Kościele katolickim tradycją. Uciekli się więc do innego tłumaczenia. Nie mogąc utrzymać ciągłości rozwoju za pomocą czynników ludzkich, wprowadzili w grę czynnik nadziemski. W myśl modernizmu, jak to już mówiliśmy wyżej, objawienie nie skończyło się z apostołami; Duch Święty i dzisiaj przemawia do każdej duszy, nie tylko głosem łaski, ale i światłem objawienia. Gdzież więc będzie przyczyna jedności i ciągłości rozwoju religijnego uczucia w ludzkości? Choć objawienie, jako odczucie indywidualne, z konieczności pozostanie na dnie duszy każdego z osobna, choć wszystkie symbole zewnętrzne budzić je będą w sposób bardzo niedoskonały i u różnych różny, objawienie katolickie będzie szło drogami rozwoju i nie straci jakiejś ogólnie pojętej identyczności, bo jest owocem jednego i tego samego Ducha, który je tchnie we wszystkie serca, a tchnie coraz to doskonalej i pełniej. Cóż powiedzieć o tego rodzaju teorii? Czy tak pojęty rozwój objawienia byłby możliwy w myśl innych planów Boga względem ludzkości, tego nie wiem; z zasadniczymi podstawami katolicyzmu, stoi on w absolutnej sprzeczności. Bo chociaż wedle nauki katolickiej Duch Święty nigdy nie przestaje czuwać nad ziarnem prawdy Bożej rozwijającym się w Kościele i rozwoju tego ziarna nie przestaje wspomagać światłem i ciepłem swej łaski – katolikowi trzeba wierzyć, że mimo całej tej opieki, nie udziela już Duch Boży ludzkości ani jednego promyka nowego, publicznego objawienia. Katolikowi trzeba wierzyć, że ze śmiercią ostatniego apostoła całe objawienie publiczne, jakiego spodobało się Bogu udzielić światu, jest nieodwołalnie zamknięte i że cały poapostolski Kościół nie ma już innego zadania, jak raz otrzymany depozyt wiary z rąk do rąk wiernie przekazywać i przekazując rozwijać. Stąd zaś wypływa konsekwencja, którą istotnie stwierdza cała nauka kościelna, zwłaszcza przeciw protestantom, że przekazywanie czyli tradycja, to jeden z najistotniejszych czynników katolicyzmu. A jeżeli tak jest, to objawienie, które jest tego przekazywania przedmiotem, musi mieć wewnętrzny sobie jedności i ciągłości pierwiastek, czyli musi należeć do sfery rozumowej i rozwijać się po drogach rozumowych. Przerzucając objawienie do sfery uczuć i wrażeń, zburzyli moderniści same podstawy tradycji katolickiej, a z nią podkopali i ewolucję dogmatyczną. Nie zadowolili się jednak zburzeniem podstaw. Lubo zasadnicze usunięcie objawienia ze sfery rozumowej, już najzupełniej wystarczało do uniemożliwienia wszelkiego dogmatycznego rozwoju, nie poprzestając na tej radykalnej opozycji, usiłują nadto moderniści wytrącić z rąk Kościoła i narzędzie, którym po wszystkie czasy dokonywało się dzieło ewolucji. Co to za narzędzie? Jest nim, zastosowana do objawienia, filozofia. Nie ulega bowiem wątpliwości, że nie tylko w epoce rozkwitu scholastyki średniowiecznej, ale i w epoce Ojców Kościoła filozofia była tym warsztatem, na którym przerabiano objawienie w dokładne formuły dogmatyczne. Zrazu nie był to jeszcze jakiś określony system, była to raczej prosta filozofia zdrowego rozumu i prawidłowej ludzkiej mowy, dopiero z biegiem wieków, po pewnej oscylacji, przechylono się w stronę jednego systemu. Po wszystkie czasy jednak uważano w Kościele, że do danych objawienia i można i powinno się stosować rozumowe prawdy i zasady. O tym zastosowaniu filozofii do wiary, modernizm nic słyszeć nie chce) (nowość)

Ks. Jan Rostworowski SI. Objawienie i dogmat w teologii katolickiej a w teologii modernizmu PDF ) (nowość)

Ks. Jan Rostworowski SI. Objawienie i dogmat w teologii katolickiej a w teologii modernizmu. Część pierwsza. PDF ) (Abstrahując na razie od subtelniejszych kwestii i pozostając w najogólniejszych pojęciach, dogmat w sensie katolickim jest to po prostu prawda objawiona przez Boga. Bo Kościół wie i wierzy, że pozaświatowy, rozumny, osobowy Bóg przemówił do ludzkości, nie tylko mową dzieł swoich, nie tylko wewnętrznym światłem łaski, ale słowem, które sam włożył w usta swych wysłanników, przede wszystkim Chrystusa Pana, a po Nim apostołów. Ze śmiercią ostatniego apostoła, zewnętrzne słowo objawienia Bożego zamilkło już na zawsze, tak, że od tej chwili przybytku prawd objawionych nie było i nigdy nie będzie. Zostało dla świata jedno tylko zadanie: strzec pilnie skarbu słów Bożych, czyli jak św. Paweł go nazywa "depozytu wiary" i nie tylko strzec, ale go coraz głębiej poznawać, rozwijać, różniczkować, by przez to coraz głębiej go wszczepiać w intelektualne i praktyczne życie ludzkie, a z nim wnosić w ludzkość nadprzyrodzone światło i siłę. Tę funkcję strzeżenia i rozwijania słowa Bożego sprawuje z ustanowienia Chrystusa Pana nieomylny urząd nauczycielski katolickiego Kościoła. Od chwili wielkiej swej misji "idąc nauczajcie", idzie Kościół przez wieki podając wierze ludzkości zawsze to samo słowo Boże, które usłyszał na początku, ale podając je w formie coraz doskonalszej, bardziej sprecyzowanej i dobitnej. Jeżeli Kościół w ciągu tej wiekowej misji nauczycielskiej od czasu do czasu uroczyście określał, że ta a ta prawda wchodzi w zakres objawienia Bożego, to ta prawda z dogmatu w sensie szerszym, stawała się dogmatem w sensie ścisłym. Do takich dogmatów w sensie ścisłym, a więc prawd objawionych przez Boga i uroczyście określonych przez Kościół, należy np. po Soborze Efeskim macierzyństwo Boże Najświętszej Panny, po Soborze Watykańskim nieomylność papieża, po roku 1854 Niepokalane Poczęcie itp. Kiedykolwiek jednak przyszła, czy przyjdzie do skutku tego rodzaju uroczysta definicja dogmatyczna, jest ona jedynie orzeczeniem, że to a to, w tej lub owej formie przez Chrystusa lub apostołów powiedział Bóg, że więc tę prawdę uważać mamy za objawione słowo Boże. Już z tego krótkiego szkicu katolickich poglądów na objawienie i dogmat, wypływa najoczywiściej, że oba te pojęcia we wszystkich swych stadiach należą do sfery rozumowej. Przedmiot objawienia jest sam w sobie obiektywną prawdą; jest stwierdzeniem tej prawdy objawiające słowo Boże, któremu w umyśle człowieka odpowiada rozumowe prawdy uznanie; rozumowy proces wyjaśnienia i precyzowania pojęć prowadzi do ostatecznej definicji, która znowu jest spekulatywnym twierdzeniem i niczym więcej. Dla serca ludzkiego z całą gamą jego wrażeń, uczuć, nastrojów, stworzył Bóg inną stronę nadprzyrodzonego porządku, cały świat łaski i darów odnoszących się do woli – objawienie jest światłem odnoszącym się do rozumu. I darmo powoływać się w tej kwestii na jakąś identyczność aktów poznania i miłości. Najprymitywniejsza analiza aktów psychicznych uczy nas z wszelką pewnością, że co innego jest chcieć, co innego poznawać. Otóż objawienie według nauki katolickiej wprowadza nas w świat nadprzyrodzony ze strony rozumu, łaska, ze strony woli. Inaczej w teologii modernizmu. Ona zaczęła od tego, by wyzuć objawienie i dogmat z rozumowego charakteru. I nie mogła postąpić inaczej. Teren intelektualny tak sprzyja jasności, precyzji, wyraźnemu zakreśleniu konturów, że na nim niepodobna dokonać dzieła podstawienia nowych wartości pod formuły dogmatyczne. By to się udało, dogmat musiał być zepchnięty na pole wrażeń, uczuć i czynu. Na ten więc punkt skierowano najsilniejszy atak. Loisy pociągnął do szturmu pozytywną drogą krytyki biblijnej; Blondel i Le Roy wytoczyli filozoficzne działa; Laberthonnière i Tyrrell podjęli walkę w imię teologii i pobożności chrześcijańskiej) (nowość)

Ks. Jan Rostworowski SI. Objawienie i dogmat w teologii katolickiej a w teologii modernizmu. Część druga. PDF ) (Modernistom, jednym słowem, podoba się Pan Bóg współczesnej niechrześcijańskiej myśli o wybitnie panteistycznym pokroju, co nie z zewnątrz dźwiga ku sobie człowieka przez objawienie i łaskę, ale z wewnątrz, jakby rodzaj siły żywotnej, pędzi go i prze do rozwoju. Zapominają jednak, że z tym pojęciem Boga chrześcijańskie objawienie absolutnie upada. Bo chrześcijanie wierzą wprawdzie, że Bóg działa w każdym człowieku i w całej ludzkości, wierzą z tego powodu, że jest rodzajem objawienia księga dziejów, jak jest rodzajem objawienia sama już księga przyrody – ponadto jednak wierzą i wierzyć muszą, że właściwe, nadprzyrodzone objawienie chrześcijańskie było i być musiało tym bezpośrednim wkroczeniem Bożym, którego kilka sposobów opisaliśmy powyżej. Te sposoby wszakże bynajmniej nie są jedyne. One w dziejach objawienia podrzędne zajmują miejsce i dlatego dotknęliśmy ich tylko mimochodem. Historia świata zna inne wkroczenie Boże, daleko dziwniejsze od wizji proroczych, od głosów słyszanych z nieba. Objawienie, które tworzy samą treść i główną podstawę naszej wiary, to słowa, które padały z ust ludzkich, ale były najrzeczywiściej słowami Boga. "Jednorodzony Syn, który jest na łonie Ojcowskim, On opowiedział" (Jan. 1, 18). Bóg stał się człowiekiem i z pełnej Bożej wszechwiedzy napełniwszy wiedzą umysł swój ludzki, ludzkimi usty, w ludzkich pojęciach podał światu naukę Bożą. A czego On nie dopowiedział, to po Jego wniebowstąpieniu objawił apostołom, zesłany przezeń Duch Święty, który wedle obietnicy miał ich "wprowadzić we wszelką prawdę". (Jan. 14, 26; 15, 26; 16, 13. Dz. Ap. 2, 4. I Piotr. 1, 12). Tak więc istotnie, nie "od Boga z chmur przemawiającego", ale od Boga w ludzkim ciele chodzącego po ziemi, przyjął świat "gotową" naukę objawioną; nie było mowy o jej powolnym tworzeniu w głębi dusz ludzkich "pracowitym wysiłkiem myśli". I z tym otrzymaliśmy już punkt wyjścia zasadniczo różny od punktu wyjścia modernistów. Po wniebowstąpieniu Chrystusa i śmierci ostatniego z apostołów mamy już złożoną na ziemi, objawioną przez Boga prawdę, prawdę Bożą, lecz przyobleczoną w ludzkie pojęcia i słowa) (nowość)

Ks. Benedict Hughes CMRI. Okupowany przez modernistów Watykan kończy z tolerancją wobec prawdziwej Mszy. Refleksje nad tzw. motu proprio "Traditionis custodes". PDF ) (Rezydujący na Watykanie od śmierci Jego Świątobliwości Papieża Piusa XII moderniści nie dbają o łacińską Mszę trydencką. Jest ona dla nich odrażająca. Niedługo po zakończeniu Vaticanum II, Paweł VI narzucił wiernym "Nowy Porządek" Mszy, ku wielkiej konsternacji milionów pobożnych katolików, którzy widzieli, czym ona jest w istocie – protestanckim nabożeństwem upamiętniającym "Wieczerzę Pańską"... Wydając swoje motu proprio Traditionis custodes 16 lipca, Bergoglio całkowicie zniweczył efekty Summorum Pontificum. To z pewnością nie było niespodzianką. W ciągu swojego ośmioipółletniego "pontyfikatu" Franciszek-Bergoglio dał wiele oznak swojej pogardy dla tradycyjnej liturgii katolickiego Kościoła. W rzeczywistości, to była tylko kwestia czasu... Można sobie tylko wyobrazić konsternację tych półtradycjonalistów, którzy chcą "jednocześnie zjeść ciastko i mieć ciastko". Innymi słowy, chcą mieć łacińską Mszę trydencką (która jest dziedzictwem prawdziwego Kościoła katolickiego), pozostając jednocześnie częścią soborowego kościoła z jego fałszywymi papieżami i protestancką liturgią. Jakże ironiczny jest tytuł pisma Franciszka-Bergoglio. Traditionis custodes tłumaczy się jako "strażnicy tradycji"! Co za zniewaga udawać, że jest się wiernym tradycji, podczas gdy dąży się do zniszczenia prawdziwej Mszy. Cóż za kpina!) (nowość)

"Róża Duchowna". Za przyczyną Maryi. Przykłady opieki Królowej Różańca św. (uzupełniono)

"Róża Duchowna". Co mówią o różańcu kapłani i biskupi. ("W różańcu św. mamy zarazem modlitwę uwielbienia, dziękczynną i błagalną". "Różaniec św. to najlepszy katechizm, naucza on bowiem nie tylko prawd wiary naszej świętej wiernie i w całości, lecz także ożywia je przez modlitwę". "Ile razy modlę się na różańcu, stają w myśli mojej owe wieczne prawdy, które są życiem mojej duszy. Każda z nich przewyższa mądrość wszelkich uczonych tego świata i więcej światła wlewa w mą duszę niż wszelkie rozprawy mędrców". – Ks. biskup Martin. "Dałby Bóg, aby wszyscy chrześcijanie jak najgorliwiej garnęli się do Różańca św. Miły Boże – jakby przez to wzrosła wiara katolików, jakby wiele zyskała na tym miłość chrześcijańska; jakby rozkrzewiły się cnoty, zasługi, i objawy chrześcijańskiego życia: jako to pobożność, pokój, zgoda i duch jedności braterskiej – jednym słowem jedna by była wiara umysłów i jedność zbożnych uczynków". – O. Justyn Miechowita OP. – "Dziś, kiedy wiara upadła, wielu ludzi nie zna wcale, a inni odmawiają bardzo rzadko różaniec; za to też Pan Bóg już nie tak nam błogosławi i Najświętsza Panna nie tyle zlewa łask na nas, jak dawniej. Dawniej panie i panienki po dworach odmawiały codziennie różaniec, za to przeniczka się rodziła w polu piękna i dukaty mierzono garncami; dziś się bawią, grają na fortepianie, mówią po francusku ale dukatów, ba nawet papierów braknie. Dawniej mieszczaństwo po kościołach śpiewało różaniec na dwa chóry: mężczyźni tworzyli chór jeden, a niewiasty drugi: dziś większa cywilizacja, różańca się wstydzą i już go nie śpiewają. Ale za to dawniej Żydzi mieszkali na ulicy żydowskiej, a domy w rynku należały do chrześcijan; dziś żydzi zakupili kamienice w rynku, a nas posłali na przedmieścia. Mój Boże, czy też kiedy będzie lepiej? Oj nie będzie, dopóki nie wrócimy do wiary i zwyczajów ojców". – Ks. Mrowiński SI. "Każda tajemnica w różańcu, to jakby pochodnia, co rozjaśnia ciemności rozumu i serca naszego. Ale weź pochodnię w rękę, ale rozmyślaj o tych tajemnicach a wnet się cały odmienisz. I doświadczysz na sobie, czego i król Dawid doświadczył i powiesz jak on: W rozmyślaniu moim zapala się ogień. Ogień Bożej miłości zapali się i w sercu twoim. Bo zresztą różaniec bez rozważania tajemnic to nie różaniec". – Ks. Puchalski) (nowość)

Ks. Antoni Langer SI. Cuda i ich znaczenie w dziejach Objawienia PDF ) (nowość)

Ks. Antoni Langer SI. Cuda i ich znaczenie w dziejach Objawienia. Część pierwsza. PDF ) (Cud w ścisłym tego słowa znaczeniu jest faktem istotnym i jawnym, podpadającym pod zmysły, którego zdziałanie przewyższa wszelki porządek i wszelką siłę natury. Jest to więc czyn, którego przyczyna sprawcza (causa efficiens) nie da się odnaleźć w dziedzinie sił i możności stworzeń; ale której szukać trzeba w potędze i działaniu bezpośrednim Stworzyciela. Nie każda jednakże bezpośrednia czynność Boża w swym stworzeniu tworzy cuda. Wiele bowiem czynności bezpośrednich Boga, tak w porządku naturalnym jak i nadnaturalnym, bez ustanku zachodzi w naturze stworzonej, a mimo to należy do zwyczajnego ładu świata. I tak np. zachowanie i utrzymywanie istnienia stworzeń (conservatio), zwykła i ciągła pomoc, udzielana stworzeniu przy każdym jego działaniu, czyli tak zwany concursus, samo stwarzanie dusz i wlewanie ich w ciała siłami przyrodzonymi itp. nie liczą się do cudów. Do istoty cudu należy bezpośrednia czynność Boża, występująca ze zwykłego porządku rzeczy od Boga ustalonego. Dwojaki więc element stanowi istotę cudu: bezpośrednie działanie Boga w stworzeniu, do jakiego nie uzdolniają go siły przyrodzone, i działanie Boga przekraczające granicę zwykłego porządku, który tak stworzenie w swych czynnościach, jak Bóg sam w nim i z nim działający zachowuje. Jeśli więc mówimy o człowieku, że cud uczynił, nie znaczy to, jakoby człowiek siłą własną od Boga spotęgowaną, albo siłą nową od Boga mu udzieloną, był jego sprawcą, ale że Bóg użył człowieka za narzędzie, aby niewidzialna czynność Jego wszechmocy, uwydatniła się w widzialnym współdziałaniu człowieka) (nowość)

Ks. Antoni Langer SI. Cuda i ich znaczenie w dziejach Objawienia. Część druga. PDF ) (Czy można mieć pewność o historycznej rzeczywistości cudu, o ile on jest faktem podpadającym pod zmysły? Pewność tę bez wątpienia mieć można. Cud bowiem, jako fakt historyczny, nie różni się w niczym od innych historycznych faktów i jako taki do udowodnienia swej rzeczywistości nie wymaga ani liczniejszych ani pewniejszych świadectw, jak każdy inny historyczny wypadek. Wystarczają tu świadkowie wiarogodni, tj. tacy, którzy sam fakt naocznie widzieli, i ani w zbadaniu tego sami siebie, ani w opowiadaniu o nim nas omylić nie mogli. Że Łazarz w czwartym dniu po śmierci na głos Chrystusa z grobu powstał, jest to fakt tego samego rodzaju, jak jego choroba lub śmierć. A do przekonania się o rzeczywistości tego faktu zupełnie zbyteczną byłoby rzeczą wymagać albo głębszej nauki, albo bystrzejszej pojętności, albo większego wytężenia zmysłów, niż do jakiegokolwiek materialnego zjawiska. Masy ludu przypatrujące się wskrzeszeniu Łazarza mogą być zupełnie wiarogodnymi tego faktu świadkami. Bo czyż podobna było im wątpić, że śmierć Łazarza, który już cztery dni leżał w grobie i cuchnąć nawet zaczynał, nie była pozorną, lecz rzeczywistą? A po wskrzeszeniu mogłyż te masy ludu choćby na chwilę zwątpić o nowym życiu tego człowieka, którego widzieli na głos Chrystusa wychodzącego z grobu, owszem prześladowanego nawet przez Faryzeuszów, czyhających na jego zgubę. W poznaniu i uznaniu takiego faktu przypuszczać złudzenie – to już niedorzeczność oczywista. Że zaś pisarze, którzy fakt ten nam przekazali, uwodzić nas nie mogą, rzecz to nie mniej widoczna. Pisma ich bowiem pojawiły się w czasie, kiedy żyli jeszcze Żydzi, którzy cudu tego naocznymi będąc świadkami, byliby niezawodnie kłam zadali uczniom Chrystusowym, gdyby ci w swym sprawozdaniu pokusić się chcieli o jakiekolwiek oszustwo. Jeśli więc nieprzyjaciele Chrystusa nie odważyli się na to, toć znak to niechybny, że wskrzeszenie Łazarza prawdziwym było faktem. Czyż godzi się zatem, świadectwo ze wszech miar wiarogodne odrzucać dlatego jedynie, że sam fakt zdaje się sprzeciwiać prawom przyrody, a raczej przewyższać jej siły? Taki sposób postępowania wtedy tylko logicznym nazwać by można, gdyby bezwarunkową było prawdą, że skutek nie mający swej przyczyny w czynnikach widzialnego świata, zgoła istnieć nie może. Przeciwnie zaś, jeśli prawdą jest bezwarunkową, że poza tym światem jest inna nieskończenie wyższa przyczyna, której świat wszystkie swe siły i prawa i ciągłe swe zachowanie i sam byt swój nawet ma do zawdzięczenia – to taki sposób dowodzenia, wobec tej pozaświatowej przyczyny wszechprzyczyn, jest czczym tylko i niedorzecznym frazesem... Jak sama istota faktu, tak też i okoliczności jasno ukazują Boski jego charakter. Św. Tomasz wylicza pięć takich szczegółowych okoliczności czyli warunków: skuteczność, trwałość, pożytek, sposób i cel (efficacia, duratio, utilitas, modus et finis). W istocie cud prawdziwie Boży nosi na sobie widoczne piętno Wszechmocności, która niczyjej nie potrzebując pomocy, ani żadnego współudziału sił naturalnych, nad wszystkimi panuje potęgą swojej woli i dzieła swoje z niczego wyprowadza do bytu, a zatem tyle działa, ile chce. Wszelki zaś czyn demoniczny pozbawiony jest tego charakteru i z niczego nic wyprowadzić nie zdoła. Duch stworzony uskutecznia swe dzieła za pomocą sił naturalnych, które koniecznie są mu potrzebne. Nie działa więc tyle ile chce, ale ile Bóg mu pozwala i siły przyrodzone bądź jego osobiste, bądź przedmiotowe, dopuszczają. Czym są np. czary Faraona obok cudów Bożych jeśli nie jawnym dowodem, że w tych widoczny jest palec Boży, w tamtych kuglarstwo szatana i jego pomocników. Czyny Boskiej wszechmocy mają dalej trwałość odpowiednią Bożej mądrości i dobroci. Łazarz nie umarł zaraz po wskrzeszeniu, ale żył jeszcze długo, jako wymowny świadek Bóstwa Pana swojego. Ślepy od urodzenia nie stracił zaraz cudem odzyskanego wzroku, ale dopóki żył, zachował dar Chrystusowy. Takie są czyny Boże – czyny zaś demoniczne są tylko chwilowe złudzenia zmysłów, albo krótko trwająca igraszka kombinacją sił fizycznych wywołana. Nadto widoczna jest i różnica w celu. Bo cel cudów Bożych w porządku moralnym i religijnym najświętszy jest i najwznioślejszy: tj. pobudzenie rozumu do wiary, a woli do świętości obyczajów wedle zasad tej wiary. Celem zaś dzieł demonicznych jest odstępstwo od wiary i cnoty, niemoralność, przyjęcie fałszywych doktryn o Bogu i stosunku człowieka do Niego, słowem najzupełniejszy rozbrat z Bogiem. Cuda Boże są zawsze dobrodziejstwem dla człowieka, objawem nieskończonej dobroci i miłosierdzia Bożego, a nigdy marnym, ostentacyjnym popisywaniem się przed ludźmi, nie mającym żadnego związku z prawdziwymi ich potrzebami bądź fizycznymi, bądź moralnymi. Cuda Boże nigdy nie są igraszką dla nasycenia ciekawości, tylko dobrodziejstwem dla złagodzenia nędzy ludzkiej. A czyż dzieła szatana, nieprzejednanego wroga naszego, mogą pochlubić się tym charakterem dobroczynności? Prawda, że i on niesie pomoc ludziom, ale tylko do zaspokojenia ich namiętności. Taka zaś pomoc to nie dobrodziejstwo, ale sidła, którymi on człowieka do wiecznej zguby pociąga) (nowość)

Ks. Antoni Langer SI. Cuda i ich znaczenie w dziejach Objawienia. Część trzecia. PDF ) (Sama nienawiść, z którą się miota na cuda dzisiejsza filozofia materialistyczna, nie gdzie indziej ma swe źródło, jak tylko w tej właśnie sile cudów, że stwierdzają niemylnie religię od Boga objawioną. Materializm nie chce uznać Boskiej religii, panteizm odrzuca objawienie nadnaturalne – nowy protestantyzm, który opanował racjonalistyczne związki protestantów (Protestanten-Verein) wyrzeka się Chrystusa, prawdziwego Boga – a wszyscy unitis viribus występują przeciw cudom; jedni przeczą ich możliwości, inni możebności rozeznania ich od działalności natury – bo cuda dowodzą jasno, że oprócz natury jest inna sfera przyczyn, od której sam świat zależy – bo cuda dowodzą, że istnieje objawienie prawd niedościgniętych przez rozum ludzki – bo cuda dowodzą, że Chrystus jest Synem Bożym. Słowem, boją się cudów, bo cuda zburzyłyby wszystkie te piękne ich systemy z takim mozołem nie rozumu, ale imaginacji zbudowane, zniszczyłyby wszystkie te urojenia namiętnościom tak pożądane, które miały zastąpić na zawsze wszelką religię objawioną. Judicia tua credibilia facta sunt nimis, mówi król prorok, mając przed oczyma te Boskiego objawienia znamiona; cóż dziwnego, jeśli walka nienawistna przeciwko nim zaślepiła rozum i zatwardziła serce tych nowych faryzeuszów tak dalece, ut videntes non videant et intelligentes non intelligant. Wszystkim tym zamachom na możebność i znaczenie cudów przeciwstawia Kościół św. nieomylny swój wyrok: Jeśliby kto rzekł, że objawienie Boże nie staje się wiarogodnym przez znaki zewnętrzne, i że przeto każdy człowiek powinien się skłaniać do wiary powodowany wewnętrznym tylko przekonaniem, albo prywatną inspiracją – niech będzie przeklęty!) (nowość)

Ks. Antoni Langer SI. Cuda i ich znaczenie w dziejach Objawienia. Część czwarta. PDF ) (W mowie Bożej, jak się ona nam przedstawia w ciągu wieków, dwojaki się mieści element, ogłoszenie zewnętrzne prawd i tajemnic Bożych, które się dzieją przez usta posłańców, niby przez widzialne organa, i dzieła wszechpotęgi, przez które nadaje Bóg znamię swojej Boskości temu obwieszczeniu ludzkiemu. Podobnie jak król nie tylko przez usta swych posłów przemawia, ale przepychem jakim ich otacza, znać daje, że słowa ich jego są rozkazem; tak samo Bóg nie tylko wolę swoją objawia nam przez swoich apostołów, ale zarazem otacza ich arsenałem swojej potęgi, aby wykazać i stwierdzić Boski charakter ich mowy. Dlatego to Tomasz św. mówi: "Bogobojny wierzy człowiekowi, nie o ile on jest człowiekiem, ale o ile Bóg przezeń mówi, o czym przekonać się można z nieomylnych oznak (cudów)". Posłańcy Boży stają jako świadkowie prawdy Bożej im powierzonej, ale nie sami tylko, bo Pan Bóg "społem z nimi świadectwo składa przez znaki i cuda i rozliczne moce i rozdawanie Ducha Świętego według woli swojej" (Żyd. II, 4). Cuda więc są częścią istotną Boskiej mowy, przez którą On nam w przebiegu wieków swoje tajemnice i prawa obwieszcza. Mowa ta Jego leży w zakresie nadnaturalności, a cud w tym porządku jest niezbędnym elementem do jego istoty i do jego piękności harmonijnej. Z podniesieniem człowieka do stanu nadprzyrodzonego i cały świat zmysłowy został niejako wciągnięty w tę sferę. Przez to samo, że ciało nasze ma zmartwychpowstać i niebieskiej chwały zażywać, cała materia, która w ciele ludzkim niejako streszczona jest, dziwnie wywyższoną została. Łaska Boża, która się przez święte Sakramenty udziela sercom ludzkim, przenosi owe widzialne i zmysłowe znaki w sferę nadprzyrodzoności. Słowem, w celu i rozlicznych środkach, które się odnoszą do nadprzyrodzonego życia człowieka, bierze udział natura widzialna. Inaczej, gdyby w źródle tego życia wyższego, tj. we wierze pominiętym był zupełnie świat materialny, brakowałoby w szeregu tych wywyższeń nadnaturalnych ogniwa łączącego. Tak jest – w dziełach wszechmocy przekraczających zakres natury, które nam wiarę, jako "rozumną służbę" umożliwiają, uwydatnia się niby zmysłowo całe wywyższenie człowieka, które we wierze zaczyna kłaść owe wielkie fundamenty, na których się wznosi cały gmach świętości i chwały w niebiesiech. Cała natura, wedle rozrządzenia Stwórcy, służy człowiekowi nie tylko w życiu jego ziemskim, ale zarazem i w tym życiu niebieskim, które na tej ziemi ma prowadzić, aby dostać się do królestwa wiekuistego. Nadnaturalna działalność Boża w podniesieniu człowieka przelewa się i na naturę materialną, wciągając ją do współudziału w tej pracy, która w cudach ma swój początek, a w chwale wiecznej dopełnienie. Cud więc nie sprzeciwia się Boskim przymiotom, ale najpiękniej dostraja się do tego porządku, który mądrość Boża ustanowiła, aby człowieka uczynić zdolnym i godnym wiecznego życia na łonie Bożym) (nowość)

Bp Mark A. Pivarunas CMRI. Nieomylność katolickiego Kościoła PDF ) (Atrybut nieomylności Urzędu Nauczycielskiego Kościoła oznacza jego niezdolność i niemożność popełnienia przez niego błędu, gdy poucza Kościół powszechny w sprawach wiary i moralności... Powodem tego obszernego wyjaśnienia kościelnej cechy nieomylności jest to, że jest to najsilniejszy argument przeciwko kościołowi soborowemu Vaticanum II. Albowiem jakże mógł katolicki Kościół wiernie, konsekwentnie i nieomylnie nauczać tej samej wiary przez 1900 lat, a następnie, podczas Vaticanum II nagle zaproponować, fałszywe doktryny potępione wcześniej przez poprzednich papieży i sobory (np. ekumenizm i wolność religijną)? Jakże mógł katolicki Kościół nieustannie odnawiać bezkrwawą Ofiarę Kalwarii w Mszy Świętej, a następnie nagle zastąpić ją luterańską "pamiątką Ostatniej Wieczerzy"? Jakże mógł katolicki Kościół w swoim ustawodawstwie tak stanowczo zakazywać działań międzywyznaniowych i międzykomunijnych (intercommunion), jako sprzyjających indyferentyzmowi religijnemu, a potem nagle uchylić te ustawy i zezwolić na takie przedsięwzięcia? Czy mamy przypuszczać, że Duch Święty, Duch Prawdy nagle "zmienił zdanie" i zezwolił na istnienie sprzeczności w sprawach wiary, Mszy i powszechnych praw Kościoła? Czy mamy zakładać, że Chrystus nagle opuścił swój Kościół i pozwolił mu popaść w błąd i herezję? Jednak to przede wszystkim kwestia nieomylności dzieli tych, którzy nazywają się tradycyjnymi katolikami. Niektórzy tradycyjni katolicy odrzucają błędy fałszywego ekumenizmu i wolności religijnej Vaticanum II, nową protestancką pamiątkę Ostatniej Wieczerzy – Novus Ordo Missae – oraz herezje Nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego (1983), a mimo to upierają się, że autorzy tych błędów są nadal przedstawicielami Chrystusa tu na ziemi. W rzeczywistości mówią oni, że żywe Magisterium Kościoła zbłądziło i wprowadziło większość katolików w błąd i nadal w błąd wprowadza. Taki wniosek nie jest niczym innym jak zaprzeczeniem nieomylności Kościoła. Nie może być żadnych wątpliwości, że kościół soborowy zbłądził. Nie tylko w 1965 roku na zakończenie Vaticanum II, ale także przez ostatnie trzydzieści lat w swoim zwyczajnym, powszechnym magisterium. Ujmując jeszcze jaśniej – ten soborowy kościół nie jest Kościołem katolickim!) (nowość)

Bp Oliver Oravec. Bergoglio - wielka kara na całą ludzkość! PDF ) (Dlaczego Bergoglio nie jest katolikiem, a tym bardziej papieżem? Wymienię tylko niektóre z jego czynów, które łatwo zweryfikować i które większość ludzi dobrze zna: 1. Jako "kardynał" zezwolił dwóm homoseksualistom na adopcję dziecka. Jeden z "mężczyzn" stał się "kobietą" dzięki operacji. 2. Zawsze popierał księży, którzy się żenili i odchodzili od kapłaństwa. 3. Jego konsekracja "biskupia" nie była zgodna z dekretem Piusa XII. 4. Często prosi o błogosławieństwo świeckich i niekatolickich "duchownych". Ostatnio prosił o błogosławieństwo np. anglikańskiego "duchownego" Welby'ego, a papież Leon XIII wyraźnie nauczał, że anglikanie nie mają ważnych święceń. 5. Jest bliskim przyjacielem liberalnego rabina żydowskiego, który popiera cywilne związki homoseksualne i który w obecności Bergoglio wielokrotnie wyrażał swoje oczekiwanie na "mesjasza", a Bergoglio milczał. 6. Pozwolił kobiecie będącej w cudzołożnym związku przyjmować "komunię". 7. Nie ma problemu z udzielaniem "komunii" znanym proaborcyjnym politykom, takim jak Biden i Pelosi) (nowość)

Ks. Jakub Górka. Cześć Maryi. O pobudkach i środkach nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny (uzupełniono)

Ks. Jakub Górka. Cześć Maryi... Nauki na święta Matki Najświętszej. Nauka na dzień Zaślubienia Najświętszej Maryi Panny. Doniosłe znaczenie zaślubienia Maryi. (A teraz zastanówmy się, dlaczego Maryja poślubiła Józefa? 1. Uczyniła to z woli Bożej. Józef najpierw miał bronić dobrego imienia, sławy Najświętszej Panny. Ludzie nie znający tajemnic niebieskich, mogliby najgorzej myśleć o Maryi i ukarać Ją śmiercią. Każdy człowiek powinien dbać o swe dobre imię nie dla próżności, czczej chwały, lecz dla drugich, dla zbudowania bliźnich. Czytamy o jednym starym pustelniku, że chętnie znosił osobiste obelgi, przezwiska, obrazy. Kiedy mu jednak zarzucano, że się wiary zaparł, że jest heretykiem, wtedy nie milczał, ale śmiało wyznał i zaprzeczył, wyznał, że jest wiernym synem Kościoła, a zaprzeczył, jakby miał co wspólnego z błędną nauką. O dobre imię, o poczciwą sławę niech się starają małżonkowie i unikają nawet cienia podejrzeń. Niech najzłośliwsze oko nic nie zobaczy, co by świadczyło przeciw zaprzysiężonej sobie wierności u stóp ołtarza Pańskiego. Mówi św. Hieronim, że dziewica Asela w zepsutym Rzymie tak umiała postępować ostrożnie, że wszyscy dobrzy podziwiali jej skromność, a najzłośliwsi nie odważyli się nic uwłaczającego o niej powiedzieć. Ten sam Doktor Kościoła zaznacza, że cześć niewiasty jest czymś bardzo delikatnym, łatwo ulegającym przyćmieniu i dlatego potrzeba dla jej zachowania wielkiej ostrożności w postępowaniu. Maryja jest dla niewiast najdoskonalszym wzorem, przykładem niewinności, bogobojności. Ona błogosławiona między niewiastami. Ona jako wspaniałe drzewo, pełne owoców i miłej woni, wzniosła się świętością ponad wszystkich Aniołów i ludzi. A mimo to św. Józef z woli Bożej był stróżem i opiekunem dziewictwa Maryi. Mógł sam Bóg najlepiej bronić tej wspaniałej świątyni Ducha Świętego, bo Jego oko zawsze spoczywało z upodobaniem na Przeczystej Panience, mógł w tym celu użyć niewidzialnych wojsk anielskich, aby strzegły tego świętego raju. Lecz w niezgłębionej mądrości powierza obronę Jej czci św. Józefowi. A czyni to dlatego, aby niewiasty i dziewice chrześcijańskie chętnie nauczyły się stąd podlegać starszym, aby chętnie słuchały ich rad i upomnień) (nowość)

Johann Peter SilbertŻywot Pana naszego Jezusa Chrystusa Syna Bożego (uzupełniono)

Johann Peter SilbertŻywot Pana naszego... §. XXXIX. Rozmaici uczniowie. (1. Jakoż oddalił się Jezus z bóżnicy. I przybliżył się jeden z uczonych w Piśmie do Niego, na którym zdaje się, wysoka mądrość Jego skutkowała, który jednak spodziewał się podobno, że do znakomitej świetności i zaszczytu przyjdzie, gdy kiedyż tedyż królestwo mesjaszowe w swej wielmożności się okaże. Zatem rzekł do Jezusa: "Nauczycielu! pójdę za Tobą, gdzie tylko pójdziesz!". – Lecz rzekł mu Jezus: "Liszki mają jamy i ptacy niebiescy gniazda: a Syn człowieczy nie ma gdzie by głowę skłonił" (Mt. 8, 19. 20). – I tenci to był doczesny majątek Tego, który tak mógł wyrzec: "Ja i Ojciec jedno jesteśmy" (Jan 10, 30). – Wszelako nie czytamy, żeby ten uczony w Piśmie był poszedł za Nim. 2. Inny znowu, któremu Pan sam za sobą iść kazał, tak mu powiedział: "Panie, dopuść mi pierwej odejść i pogrześć ojca mego", tj. doczekiwać się jeszcze śmierci mego podeszłego ojca, zanim się do Ciebie przyłączę. – Jezus rzekł do niego: "Niechaj umarli grzebią swych umarłych; a ty idź, a opowiadaj królestwo Boże" (Łk. 9, 59. 60)) (nowość)

Lucjan Siemieński. Dzieje narodu polskiego (Wieczory pod lipą) (uzupełniono)

Lucjan Siemieński. Wieczory pod lipą. Wieczór XXVIII. (My się kłócimy, a nieprzyjaciel nas grabi. – Samuel Zborowski przez wdzięczność dla Batorego popiera go na elekcji. – Batory obrany, ale musi się żenić ze starą panną. – Jako król upodobał sobie Zamojskiego. – Miasto Gdańsk dostało naukę. – Iwan wpada do Inflant. – Król gotuje się na wojnę. – Co to byli za jedni Kozacy. – Dobre wojsko przybyło nam z Kozakami. – Iwan tchórz. – Batory mężny sam idzie przeciw Moskalom. – Połock zdobyty. – Co dokazał jeden prosty Mazur pod Wielkimi Łukami?) (nowość)

P. D. Mézard OP. Medulla S. Thomae Aquinatis per omnes anni liturgici dies distributa seu Meditationes ex operibus S. Thomae depromptae (uzupełniono)